Planując kilkudniową wycieczkę do Aten, pomyśleliśmy, że warto zwiedzić małą, pewnie mało znaną turystom, lecz bardzo malowniczą wyspę – Eginę (gr. Αίγινα).
Jest to wyspa grecka w Zatoce Sarońskiej, należąca do archipelagu Wysp Sarońskich, z bogatą historią – w czasach starożytnych była wielką potęgą morską, o znaczeniu zarówno politycznym, jak i handlowym. Aktualnie popularna wśród Ateńczyków, którzy szukają odpoczynku od zgiełku miasta. Wyspa słynie z tego, że znajdują się tu całe gaje pistacjowe, a produkty tworzone na bazie pistacji są tu sprzedawane niemal wszędzie.
Na Eginę bez problemu dostaliśmy się promem, który kilka razy dziennie wypływa z portu w Pireusie (gr. Πειραιάς), do którego z Aten można dojechać autobusem lub metrem.
Port w Pireusie wywarł na nas duże wrażenie. Okazał się być niespodziewanie duży. Dookoła cumowało pełno promów i statków. Kupiliśmy bilety i oczekiwaliśmy na wypłynięcie naszego promu.
Ok. godzinna podróż promem dostarczyła nam niesamowitych wrażeń wzrokowych – czyste, piękne morze, które zdaje się nie kończyć. Taka wyprawa jest świetną i niedrogą opcją, dla tych, którzy nie bardzo mają czas lub ochotę na planowanie podróży po większych wyspach. Za to jak bardzo romantyczną!
Na promie popijaliśmy zimne frappe (z gr. καφές φραπέ) – grecką kawę mrożoną, która w całej swojej prostocie jest wprost niesamowita.
W pewnym momencie naszym oczom w oddali ukazała się niewielka wyspa z bardzo jasną, niską zabudową kontrastującą z turkusem otaczającej wyspę wody.
Wysiedliśmy z promu i postanowiliśmy rozejrzeć się trochę po Eginie – mieście portowym, o takiej samej nazwie jak cała wyspa.
Na Eginie można też popływać na małej, niepłatnej plaży… Może nie jest to szczyt wyobrażeń o piaszczystych plażach greckich, ale dla ochłody można chociaż zamoczyć stopy.
Docelowo mieliśmy jechać do Agia Mariny – gdzie czekał na nas hotel. Zwiedzając Eginę na pewno warto zobaczyć kościół Agios Nikolaos (gr. Εκκλησια Αγιος Νικόλας) – znajdujący się tuż przy porcie.
Egina już na pierwszy rzut oka wydała nam się malutkim miasteczkiem, z typowo greckim klimatem.
Koniecznie zajrzyjcie do Mourtzis Traditional Sweets & Pistachio (gr. Μούρτζη Παραδοσιακά Γλυκά) – sklepu ze smakołykami prosto z wyspy – znajdują się tu przeróżne specjały, między innymi wyśmienite pistacje sprzedawane zarówno na wagę, jak i w opakowaniach, mnóstwo ciasteczek, marcepanów, miodów, likierów i in. Ceny jak na Grecję nie najgorsze, poza tym nie codziennie bywa się w takich miejscach. Żałuję, że kupiłam tak mało znakomitych pistacji egińskich – miękkich, z których łatwo odchodzi skorupka, delikatnych, słodkich, a jednocześnie lekko słonawych.
Życie na wyspie płynie niespiesznie, może za wyjątkiem sprzedawców w licznych sklepikach, którzy chętnie zapraszają na zakupy. A kupić możecie prawie wszystko. Zwiedzając liczne sklepiki w centrum miasteczka, na pewno nie ominiecie targu rybnego, na którym z pewnością znajdziecie świeże ryby.
Na Eginie znajdziecie mnóstwo bardzo wąskich uliczek, aż trudno uwierzyć, że mieszczą się na nich samochody.
Klimat Eginy można zauważyć przechadzając się pomiędzy zabudową miejską…
Będąc na Eginie warto zwrócić uwagę na monastyr Agios Nectarios, a także samotną kolumnę – pozostałość świątyni Apollina (gr. Κολόνα. Ο ναός του Απόλλωνα), którą widać już z promu. Świątynia wybudowana została w VI w.p.n.e., zanim powstał Partenon w Atenach.
Przyzwyczajeni do wszechobecnych w Grecji drzewek pomarańczowych, zauważyliśmy, że na Eginie rosną drzewa bananowe – niby nic, ale jednak w Polsce takiego widoku nie mamy.
Co do przysmaków z wyspy, to możecie tu znaleźć przepyszne świeże ryby oraz mnóstwo pistacji, likiery pistacjowe, kremy (które nazywane tu są nutellą pistacjową oraz ciastka. Ja jednak wolę tradycyjną nutellę od tej pistacjowej, za to pistacjowe kruche ciasteczka oraz marcepany, to prawdziwe rarytasy.
Agia Marina (gr. Αγ. Μαρίνα), to niewielka miejscowość, do której dostaliśmy się lokalnym autobusem odjeżdżającym praktycznie spod portu w Eginie (odjeżdża kilka razy dziennie, na przystanku można zobaczyć rozkład jazdy).
Zarezerwowaliśmy pokój w niedrogim hotelu Angela, w którym w pełni można było się zrelaksować. Serwują tu pyszne śniadania wraz z lokalnymi specjałami. W cenie noclegu można odpocząć w basenie oddalonym od hotelu o jakieś 300 m. Przy basenie znajduje się bar, w którym można zamówić zimne koktajle i drinki. To tu wypiliśmy najlepsze mohito w naszym życiu!
Po południu postanowiliśmy przespacerować się po wyspie, w poszukiwaniu restauracji serwujących lokalne przysmaki. Nie ma co ukrywać, Agia Marina swoje lata świetności przeżyła parę dekad wstecz. To mała miejscowość, w której wiele restauracji, sklepów zostało zamkniętych, prawdopodobnie ze względu na kryzys.
Usiedliśmy przy brzegu morza, na krzesłach postawionych na piasku. Skusił nas sam gospodarz, który z uśmiechem na twarzy zapraszał gości. Zapamiętaliśmy to, że jak przystało na restaurację nad morzem, chodził on boso. Zamówiliśmy ryby, pomimo że od dziecka permanentnie ich unikam – zapach tranu przyprawia mnie o mdłości. Jednak będąc w Grecji ciężko było mi nie skusić się na świeżą, morską rybę i wcale tego nie żałuję. Była świeża i pyszna. Brakuje mi takiego smaku w Polsce. My polecamy nadmorską tawernę – Nikos Bar.
.
Na drugi dzień z Agia Mariny wyruszyliśmy autobusem (można też dojść na piechotę, ale zajmie to dłuższą chwilę) w kierunku najważniejszego zabytku na wyspie – ruin starożytnej świątyni nimfy Aphai (Afai), wybudowanej w V w.p.n.e.
Świątynia wybudowana została w takim miejscu, by tworzyć trójkąt z odległym od siebie Partenonem oraz ze świątynią Posejdona na przylądku Sunion). Podobno w bezchmurne dni ze świątyni można dostrzec pozostałe dwa obiekty…
Świątynia stanowi dowód dawnej świetności wyspy, która niegdyś była ośrodkiem sztuki. Świątynia wybudowana została w stylu doryckim na wzgórzu, z którego roztacza się widok na Zatokę Sarońską, Korynt i Ateny. Afaja stanowiła lokalną odmianę greckiej Afrodyty, której kult popularny był zwłaszcza w okresie VI-V w.pn.e. Wbrew różnym opiniom, naprawdę warto ją zobaczyć na żywo. Według mitologii Afaja uciekła na wyspę chroniąc się przed zalotami Minosa. Nimfę tą czczono tylko na tej wyspie.
Zwiedzając pozostałości po świątyni, zajrzeliśmy do pobliskiego sklepiku z pamiątkami i oprócz kilku magnesów kupiliśmy bardzo ładnie pachnące mydła oliwkowe.
Na wyspie jest jeszcze kilka miejscowości, w których podobno znajdują się piękne plaże. Nie jest to wyspa, którą zwiedza się dłużej niż weekend, ale mimo wszystko warto tu przybyć.
Żegnaj Egino, żegnaj morska przygodo!
Wyszliśmy z założenia, że nie po to jechaliśmy prawie 2000 km do Aten, żeby siedzieć w jednym miejscu, naszym celem było zwiedzenie wszystkiego, co jest tylko możliwe i warte obejrzenia (w krótkim czasie), łapiąc przy okazji oddech, odpoczywając nad morzem, kupując drobne pamiątki i poznając chociaż w minimalnym stopniu kulturę Grecji. Myślę, że następnym razem na zwiedzanie wybierzemy inny kierunek, ale może kiedyś i na Eginę wrócimy, by zobaczyć to, czego do tej pory jeszcze nie widzieliśmy. Dla mnie sama podróż promem była ogromną atrakcją. Żegnaliśmy wyspę z sentymentem, ponieważ to pożegnanie zwiastowało nieuchronny koniec greckich wakacji. 10 cudownie spędzonych dni, w tym dwa na Eginie, ciągłe zwiedzanie, poznawanie, a także plażowanie sprawiło, że ze smutkiem myśleliśmy o powrocie do tarnowskiej rzeczywistości.
Wpis o naszym pobycie w Atenach – w formie szerokiej relacji o tym co i gdzie najlepiej zwiedzić niebawem na blogu 🙂
Bardzo interesujący opis wyspy która nie dla wszystkich jest warta obejrzenia. Będąc w Atenach byłem tam dwa razy i potwierdzam – jest tam klimatycznie i można dobrze zjeść mnóstwo świeżych ryb, ale nawet nie wiedziałem że jest tam taka świątynia. Zdjęcia piękne
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
Słodko dziękujemy za miłe słowa 🙂 Nas również wyspa mile zaskoczyła, a ryby – fakt, rewelacyjne 🙂 Zapraszamy do śledzenia naszych wpisów przez facebooka lub na stronie.
Pozdrawiamy 🙂
PolubieniePolubienie
Grecja jest przepiękna. Tydzień temu z niej wróciłam. Miło sobie przypomnieć znów jak tam było. Wyspa Egina cudna. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, a zabytki widzę mogą konkurować z ateńskim akropolem.
To co mnie boli, to to, że Grecja powoli „zamiera”…. U ciebie pozamykane restauracje w sezonie, ja też miałam takie doświadczenia. A szkoda, bo warto ją odwiedzać i łapać choćby ten ich spokój… Uchodźcy niestety nie pomogą. Naprawdę szkoda.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Egina to zdecydowanie wyspa na maksymalnie kilka dni, ale na niej wciąż czuć klimat dawnej Grecji. Są osoby, które piszą, że nie warto tam jechać, my zdecydowanie polecamy. A zabytki są warte obejrzenia, mnie urzeka to, że świątynia Afai znajduje się nad samym morzem, co nadaje jej magicznego charakteru. Niestety z uchodźcami w tle nie tylko Grecja traci na popularności, a co za tym idzie wiele fajnych miejsc zostaje zamkniętych… Za to polskie morze przeżywa najlepszy okres w swojej historii 😛
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To nie do końca tak jest, że Egina jest wyspą mało znaną turystom. Ja mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie. Bliskość Aten sprawia, że turystów jest tam całkiem sporo.
Co gorzej, ci którzy przypływają na wyspę jachtem, mają spory problem ze znalezieniem miejsca w porcie. Byłem na Eginie w tygodniu poprzedzającym majówkę (czyli mocno przed sezonem) i „złapaliśmy” ostatnie miejsce w porcie. Ci, którzy przypłynęli po nas stali na kotwicy przed główkami.
Ale potwierdzam, miejscówka bardzo klimatyczna. Polecam wycieczkę pieszą do niedaleko położonej Perdiki.
PolubieniePolubienie
No właśnie-skoro port w Pireusie jest tak duży to czy łatwo się połapać który jest dokąd? Są jakieś tablice z kierunkiem jak na autobusach?
A jak już dopłyniemy czy łatwo znaleźć jakąś wypożyczalnię skuterów albo…osłów? Nie jestem pewien czy moja trasa pokryje się z tymi jakie oferują autobusy.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bardzo łatwo połapać się w Pireusie ze znalezieniem swojego promu. Z tego co pamiętam to należy dostać się do zachodnich bram (nr od E-1 do E-3) i prom którego szukasz na pewno będzie opisany nazwą taką jaką masz na bilecie. W samej Eginie dużo jeździ skuterów ale my nigdy nie wypożyczaliśmy to ciężko mi powiedzieć jak wygląda sytuacja z wypożyczalniami.
PolubieniePolubienie