Beskidzkie spacery słońcem, mgłą i miodem malowane…

Już jakiś czas temu mój towarzysz zaraził mnie swoją miłością do Beskidu Sądeckiego. Jest tam magicznie, pięknie, ale przede wszystkim spokojnie, bez tłumów na szlakach. Mój towarzysz doskonale wiedział, że ekscytują mnie wschody słońca. Postanowił więc pokazać mi wschód widziany z Eliaszówki. Nasz jednodniowy wypad w góry miał być obfity w spacerowanie, duchowe rozmyślanie, odpoczynek w typowej górskiej chatce, miodowe przysmaki z Kamiannej oraz krynickie słodkości. Byłam przeszczęśliwa i podekscytowana faktem podróży.

Wstaliśmy przed 2.00 w nocy. Zaspana, ale szczęśliwa wzięłam plecak, by ruszyć w stronę przygody. To niezwykłe uczucie budzić się do życia wraz z powstającym słońcem. Odkąd przeżyłam to na Sokolicy wiedziałam, że będę chciała więcej. I chociaż ciągle powtarzam sobie, że chce się wyspać, że chcę porządnie odpocząć, to wciąż ciągnie mnie w góry – tam, gdzie do niedawna nie wyobrażałam sobie siebie samej. Majestatyczne góry, które dodają energii pomimo, że są tak niedostępne, a może właśnie dlatego.

Dojechaliśmy do Piwnicznej. Naszą trasę rozpoczęliśmy od Obidzy, do której dojechaliśmy ok. 4.20 nad ranem. Zmierzaliśmy w stronę Eliaszówki wprost na wieżę widokową, z której mieliśmy oglądać wschód słońca (zielony szlak, od Obidzy ok. 1  godz. drogi). Znaczna część trasy prowadziła przez las, w którym panowała ciemność, otulona jedynie blaskiem księżyca i światłem naszych latarek. Z lasu sporadycznie dobiegały niespokojne odgłosy przyrody.
Powoli zaczynało się przejaśniać. Szliśmy akurat przez polanę, z której rozciągał się przepiękny widok na pasmo Radziejowej. Nad nami błyszczał jeszcze księżyc, a od wschodu widoczna była już delikatna poświata sygnalizująca nowy dzień. W dolinach zalegały chmury, z których wyłaniały się góry.

img_7185

Z oddali zaczęła się wyłaniać sporych rozmiarów drewniana konstrukcja.Po schodach weszliśmy na samą górę. Rozglądnęłam się na wszystkie kierunki i w tym momencie nie wiedziałam na których widokach się skupić. Z jednej strony przepięknie widoczne Tatry, które zdawały się patrzeć na nas.

img_7231

Z pozostałych stron wyłaniało się prawdziwe morze utkane z chmur, w którym skąpane były bujnie porośnięte zielenią góry Beskidu Sądeckiego, sprawiające wrażenie wysp.

img_7209

img_7227

Jak na dłoni dane nam było podziwiać pasmo Radziejowej i Jaworzyny otulone ciepłem porannego słońca.

img_7214

Niebo nabierało kolorów – od blado niebieskiego przez wszystkie odcienie żółci, aż po mocno pomarańczowy.

1-img_7223

Widoki były tak piękne, tak barwne i majestatyczne, że lepszego poranka nie mogłam sobie ani wyobrazić, ani wymarzyć.

1-img_7218

To była prawdziwa uczta dla moich oczu. Bajka, której nie chciałam opuszczać.

img_7266

Tak na marginesie, to miałam mieszane uczucia, kiedy dowiedziałam się, że to z wieży widokowej będziemy oglądać wschód słońca.

1-img_7445

Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że niekiedy taki drewniany olbrzym, to jedyne miejsce znajdujące się ponad koronami drzew, to i tak dziwnie się czuję oglądając góry z takich konstrukcji, mając ograniczone poczucie przestrzeni. Tym razem wieża widokowa okazała się jednak strzałem w 10. Obrazy, które stamtąd oglądałam na długo zostaną w mojej pamięci – piękno nieskalane cywilizacją. Przyroda, która daje nam możliwość cieszenia się widokami, których w mieście nie zobaczymy. Góry, słońce i odrobina nieprzewidywalnych zjawisk pogodowych, to gwarancja udanego dnia, pełnego optymizmu, pozytywnego zmęczenia i całego mnóstwa energii. Dla mnie ten wschód był wyjątkowy, magiczny, inny niż ten obserwowany z Sokolicy. Myślę, że każdy wschód jest nowym, ciekawym doznaniem, którego nie da się powtórzyć.

Z Eliaszówki zeszliśmy do Sanktuarium w Litmanowej prowadzeni prowizorycznym, ale w miarę dobrze oznaczonym szlakiem.

1-img_7272

1-img_7277

To jedyne takie sanktuarium w okolicznych górach. Na polanie Zvir od 1990 do 1995 r. miejsce miały objawienia Matki Boskiej. Dwie dziewczynki – 11 letnia Ivetka i 12 letnia Katka doznały objawienia Matki Boskiej, która ukazała się siedząc na tamtejszej ławeczce. Miała ona życzenie, by dziewczynki regularnie przychodziły się tu modlić. Na Górze Zvir wybudowano dobrze rozwinięty kompleks budynków (Centrum pielgrzymkowe), którego cechą charakterystyczną jest minimalizm. Grekokatolickie ołtarze są bardzo ascetyczne, brak w nich przepychu i złotych ozdób.

1-img_7300

Okoliczni wierni przynoszą tu kwiaty – każdy takie, na jakie pozwala im budżet. My znaleźliśmy tu chwilę na duchowe wyciszenie i podziękowanie za całe dobro, które nas spotyka.

img_7297

Stamtąd udaliśmy się do wsi Litmanowa (ok. 1 h drogi – 4 km). Jest to bardzo mała wieś, zamieszkała przez ludność pochodzenia łemkowskiego. Jest tam zaledwie jeden sklep, w którym postanowiliśmy zrobić niewielkie zakupy.

img_7320

1-img_7336

To co nas zdziwiło, to fakt, że w Litmanowej wciąż działa radio węzeł, przez który można reklamować produkty ekskluzywne, których najwyraźniej brakuje w sklepie. Produktem reklamowanym okazał się papier toaletowy.

img_7328

Na nasz jednodniowy pobyt w górach mój towarzysz zaplanował jeszcze jeden punkt – Chatkę Magóry. Z Litmanowej to dość spory odcinek, praktycznie cały czas prowadzący pod górę.

1-img_7351

Zmęczenie rekompensowały przepiękne widoki obejmujące nawet Tatry.

1-img_7342

1-img_7449Chata położona jest w Kosarzyskach w przysiółku Magury. To taka prawdziwa chata z górskim klimatem. Co prawda widoków z chaty nie ma za wiele, bo z każdej strony otacza ją las, ale i tak warto tu przybyć, by poczuć ten wyjątkowy klimat.

1-img_7370

Wystrój – jak u babci – regały pełne książek i fotel bujany, i kuchnia w której można upichcić domowe jedzenie.

1-img_7423

1-img_7422

Odpoczynek na huśtawce lub hamaku, to prawdziwa przyjemność. W chatce możecie zamówić pierogi (popularne są te z pokrzywą) oraz wypić herbatę lub kawę.

1-img_7414

Przy chatce działa także ośrodek jazdy konnej. Opiekunem chatki jest Jędrek, który z całą pewnością kocha to miejsce i tworzy je z pasją. Nie zastaliśmy Jędrka w chacie, ale mój towarzysz bywał tu wcześniej i zapewniał, że kto jak kto, ale on o górach potrafi rozmawiać.

1-img_7389

Po odpoczynku na łonie natury nadszedł czas powrotu.

W drodze powrotnej pojechaliśmy do Kamiannej. Są to tereny obfite w miód. Pasieka „Barć” znajduje się w centrum wioski, nieopodal Kościółka i Domu Pszczelarza. W pasiece znajduje się skansen, dział produkcji pasiecznej, dział farmacji, dział dydaktyczny i sklep przypasieczny z pełnym asortymentem własnych miodów, produktów i przetworów.
Zakupiliśmy trochę miodowych słodkości. Znajduje się tu cały skansen, w którym można oglądać pszczele ule. Pasieka „Barć” oferuje więc kilka ciekawych atrakcji, które można bliżej poznać zostając tu na noc.

1-img_7517

Będąc w Kamiannej wykorzystaliśmy fakt, że  jest ona blisko Krynicy-Zdroju. Tam wybraliśmy się do „Domu Kawy i Wina” (Bulwary Dietla 13). Jest to bardzo klimatyczna kawiarnia połączona z restauracją „Dwóch Świętych”. Przyciągnęła nas muzyka na żywo, którą słychać było na Bulwarach.

1-img_7544

Wystrój kawiarni bardzo nam się spodobał. Eleganckie wnętrze, połączone z muzyką na żywo robi ogromne wrażenie. Co do kawy i deseru, to nie można się do niczego przyczepić. Przepyszny smak aromatycznej latte macchiato, którą zamówiliśmy został delikatnie podkreślony syropami smakowymi (trzeba tylko pamiętać, że za syrop płaci się dodatkowe 4 zł – nie ma takiej informacji w karcie, a co przy odbiorze rachunku zwróciło moją uwagę – na szczęście dało się płacić kartą). Ciasta bardzo ładnie podane, apetycznie wyglądające i równie dobrze smakujące. Już nie mogę doczekać się kolejnej wizyty.

1-img_7529

Dodatkowym atutem jest ogromny wybór win wraz z sugestią, które pasuje do danych potraw. Następnym razem skorzystamy z możliwości zakupu wina, zwłaszcza, że oferują m.in. te z Węgier, do których mamy ogromny sentyment.

Niestety czas mija nieubłaganie, a nam znowu nie chce się wracać do domu. Chociaż atrakcji było wiele i mimo, że na brak widoków i bólu nóg nie mogę narzekać, to i tak czuję niedosyt. Tak już pewnie pozostanie. Bo góry hipnotyzują, a dodatkowa porcja szczęścia liczona w kawie i słodkościach pomaga w przyjemnym zakończeniu dnia.

1-img_7762

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s