Śląskie bombony, pałace, Balaton, kolonia Emma. Wodzisław Śląski i okolice polecają się na weekend

Musimy przyznać, że na naszej zwiedzaniowej mapie Polski długo Wodzisławia Śląskiego nie było. Zaczęliśmy zgłębiać temat, gdy spróbowałam wywodzących się stamtąd bombonów. Od tej pory stało się jasne, że kwestią najbliższego czasu stanie się nasz wyjazd w tamte okolice. A czym dokładnie miasto nas zaskoczyło?  Rozpocznijcie z nami wirtualną wycieczkę. Zapraszamy.

Wodzisław Śląski, to miasto z długim stażem, położone na południu województwa śląskiego, tuż przy granicy z Republiką Czeską. Obecny układ miasta ukształtował się po II wojnie światowej, po wchłonięciu wielu okolicznych miejscowości.  Planując podróż do Wodzisławia, poszukaliśmy także miejsc w okolicy.

Wodzisław Śląski, to miasto z długim stażem, położone na południu województwa śląskiego, tuż przy granicy z Republiką Czeską. Obecny układ miasta ukształtował się po II wojnie światowej, po wchłonięciu wielu okolicznych miejscowości.  Planując podróż do Wodzisławia, poszukaliśmy także miejsc w okolicy.

Zahaczyliśmy więc o pobliski Radlin, w którym znaleźć można mocno zurbanizowany i industrialny obszar wokół Kopalni Węgla Kamiennego Marcel. Obok zlokalizowano zabytkowe XIX-wieczne osiedle-ogród, wybudowane w stylu wczesnego modernizmu klasycznego, zwane kolonią Emma w Radlinie. 

Pod koniec XIX w. właściciel kopalni – berliński przedsiębiorca Fryderyk Friedlaender zadecydował o budowie koloni robotniczej w bezpośrednim sąsiedztwie szybów kopalnianych. Pierwsze zabudowania postawiono już w 1897 r. Budowę osiedla zakończono przed rozpoczęciem I wojny światowej. Osiedle do dziś zachowało się prawie w niezmienionym kształcie. Znajdziecie tu budynki kopalni, familoki, budynki gospodarcze. Ceglane gmachy zazwyczaj posiadają 3 kondygnacje. Pośród tutejszych zabudowań znaleźć można szkołę, aptekę, sklep, gospodę oraz inne budynki użyteczności publicznej.

Osiedle jest dość spójne i wraz z szybem kopalnianym robi wrażenie. Jeśli ktoś lubi tego typu klimaty, to powinno mu się tu spodobać. Budynki, jak i całe osiedle mają inny wygląd niż np. katowicki Nikiszowiec, ale prezentują się nieźle. Dobrze, że tego typu osiedla są remontowane, dzięki czemu przywraca się im dawny blask.

W Radlinie powstała pierwsza na terenie Górnego Śląska tężnia solankowa. Jest to niezwykle ważne przedsięwzięcie, które ma na celu promowanie profilaktyki prozdrowotnej dla chorób związanych układem oddechowym.

Z Radlina udaliśmy się do Pszowa, gdzie znajduje się jeden z kilku najbardziej znanych ośrodków pielgrzymkowych Śląska. Oficjalnie od 2002 r. jest to Sanktuarium Matki Bożej Uśmiechniętej. Obraz przedstawiający Madonnę, który przynieśli do Pszowa pielgrzymi w I połowie XVIII w. szybko uznano za cudowny, w związku z czym przyciągał wiernych zarówno z obszaru Śląska jak i Moraw.

Obraz Matki Bożej Uśmiechniętej stanowi olejną kopię obrazu częstochowskiego, który mieszkańcy wsi zakupili podczas pielgrzymki do Częstochowy w 1722 r. Uszkodzone płótno zostało poddane renowacji, w związku z czym zmieniono nieco twarz Madonny, która różni się od częstochowskiego pierwowzoru. Obrazowi przypisuje się wiele cudownych uzdrowień.

Historia osadnictwa na terenie Wodzisławia Śląskiego sięga XIII w. Dokładna data lokacji miasta nie jest znana, gdyż brak jest jakichkolwiek dokumentów. Najprawdopodobniej lokacja nastąpiła pomiędzy 1246 a 1257 r.

Zwiedzanie Wodzisława Śląskiego rozpoczęliśmy od atrakcji, które oddalone są od centrum. W pierwszej kolejności był to zespół pałacowo-parkowy w Kokoszycach (ul. Pałacowa 53). Dokładna data budowy pałacu nie jest znana, ale barokowo-klasycystyczny pałac prawdopodobnie powstał w 1822 r.

Przez lata pałac był prywatną rezydencją kolejnych właścicieli Kokoszyc. Ostatni właściciel Gustaw von Ruffer znacznie rozbudował pałac w 1893 r. W 1925 r. majątek został sprzedany przez Gabrielę von Ruffer Kurii Diecezjalnej w Katowicach, która przeznaczyła obiekt na Archidiecezjalny Dom Rekolekcyjny. Obok pałacu znajduje się budynek dawnej wilii wraz z przylegającą do niej kaplicą z początku XX w. Kaplica została ufundowana przez  Gustawa von Ruffera w 1902 r.  Jest to nietypowa budowla na planie litery „T”, połączenie kościoła i willi. Przed  sprzedażą majątku przez Rufferów w obiekcie mieściła się ochronka dla dzieci.

W pięknie urządzonym parku znajdują się liczne drzewa pomnikowe oraz ciekawe okazy botaniczne. Zdecydowanie jest to miejsce idealne na dłuższe spacery w przyjemnej, cichej okolicy.

Wodzisław Śląski może poszczycić się jeszcze jednym pałacem w Jedłowniku (południowa dzielnica miasta, ul. Wolności 35). Neorenesansowy, ceglany pałac został wzniesiony na przełomie XIX i XX w. Przez lata zmieniał właścicieli. W latach 30-tych XX w. pałac zagospodarowało Zgromadzenie Sióstr Opatrzności Bożej ze Lwowa, urządzając w nim dom dla „upadłych dziewcząt”. Obiekt do dziś pozostaje w rękach kościelnych.  Pałac otoczony jest przez niewielki park krajobrazowy.

Obecnie w pałacu mieści się Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Opatrzności Bożej, co sprawia, że nie jest możliwe zwiedzanie jego wnętrz.

Skuszeni czerwoną cegłą postanowiliśmy odwiedzić dzielnicę Wilchwy, gdzie znajduje się zespół budynków sanatoryjnych. Wilchwy były niegdyś samodzielną wioską, aktualnie jest to wschodnia dzielnica Wodzisławia Śląskiego. Znajdują się tu monumentalne ceglaste zabudowania Wojewódzkiego Szpitala Chorób Płuc im. dr. Alojzego Pawelca (ul. Bracka 13). To co najbardziej zaskakuje, to okolica – największy w okolicach Wodzisławia Śląskiego kompleks leśny z kąpieliskiem „Balaton”.  Walory klimatyczne tego miejsca dostrzeżono już pod koniec XIX w. – władze pruskiej Rejencji Opolskiej postanowiły wznieść tutaj sanatorium przeciwgruźlicze. Do budowy przystąpiono w 1897 r. Do dzisiaj wyjątkowo okazale prezentuje się pawilon główny sanatorium – wzniesiono go z cegły, na planie prostokąta; ma cztery kondygnacje, a przykryto go dachem wielopłaszczyznowym. Fasadę południową urozmaicono kilkoma ryzalitami (zwieńczonymi wieżyczkami) oraz trójkątnym przyczółkiem. Z gmachem głównym sąsiaduje parterowy budynek administracyjno-gospodarczy oraz kotłownia. Zachowały się także budynki towarzyszące – dom mieszkalny i willa naczelnego lekarza sanatorium, którą zbudowano już w XX w. Otoczenie sanatorium stanowi park. Ze względu na swój walor historyczny, architektoniczny i przyrodniczy zespół ten wpisany został do rejestru zabytków województwa śląskiego. 

Mówiąc szczerze, to sanatorium wygląda trochę przerażająco, może to kwestia deszczowego, pochmurnego dnia lub tego, że trwają tam aktualnie remonty… Niemniej jednak warto tu przyjechać. Niemal przy samych zabudowaniach można podziwiać także tutejszą faunę – my widzieliśmy przebiegające tędy sarny.

Chociaż o tej porze park nie prezentuje się aż tak pięknie jak w okresie wiosenno-letnim, to my już wiemy, że nad Balaton wrócimy.

W leśnej okolicy znaleźć można także „Basztę Romantyczną”, zwaną także Basztą Rycerską lub Wieżą Romantyczną. Pochodzi z II połowy XIX w. Wzniósł ją Edward Brauns, ówczesny właściciel Wodzisławia, a zarazem marzyciel i miłośnik historii oraz epoki romantyzmu. 

„Baszta Romantyczna” wzniesiona została w latach 1867-1868 na terenie lasu miejskiego na historycznym Grodzisku, a więc w miejscu gdzie pierwotnie (przed 1257 r.) lokowany był Wodzisław Śląski. Budowla ma ok. 20 m wysokości. Zdążyła zyskać miano swoistego symbolu miasta. Niegdyś oprócz baszty  wzniesiono tutaj myśliwski zameczek, wybudowano drogę spacerową od strony miasta, a wokół obiektu wytyczono alejki oraz stworzono mały ogród zoologiczny. Do naszych czasów dotrwała jedynie baszta. W 1925 r. basztę przebudowano, dzięki czemu powstał tu punkt widokowy i ciesząca się popularnością restauracja. Jeszcze przed II wojną światową baszta powoli zaczęła popadać w ruinę. W latach 90-tych XX w. basztę obudowano, jednak już w 2004 r. nieznani sprawcy dokonali podpalenia. Aktualnie znów jest remontowana. 

Z miejscem tym związanych jest kilka legend. Nas najbardziej poruszyła ta o pięknej Elzie. Dawno temu na Grodzisku wybudowano zamek, który był połączony z Wodzisławiem podziemnym tunelem, o którym wiedzieli wyłącznie okoliczni mieszkańcy. W owych czasach mieszkał tam dzielny rycerz z żoną i malutkim dzieckiem. Była to księżniczka Elza – tak piękna, że każdy, kto ją zobaczył, był olśniony naturalną i jednocześnie jej nieziemską urodą. Żyli bardzo szczęśliwie, dla nich śpiewały ptaki, świeciło słońce. Ale każda harmonia może zostać zakłócona przez iskrę nienawiści. Tak stało się w przypadku tej pary. Pewnego dnia zamek oblegli nieprzyjaciele, a mieszkańcy zamku nie byli w stanie odeprzeć ataku. W momencie największego zagrożenia księżniczka Elza porwała kołyskę z dzieckiem i uciekła do tunelu, który był dla niej jedyną nadzieją i który stał się powodem jej zguby. Chciała dostać się do miasta Wodzisławia, niestety nie wiedziała, że zostało już zdobyte przez wrogów. Wyjście z tego ciemnego, ponurego podziemia zostało zasypane. Piękna Elza i jej dzieciątko nie zobaczyli już światła dziennego, a promienie słoneczne nie zaigrały już na twarzach dziecka i matki – najprawdopodobniej zginęli.

Coś jednak po nich pozostało. Tym czymś są kołysanki, które ta piękna księżniczka śpiewa swojemu dziecku po dzisiejszy dzień… Pośród szumu drzew w okolicy wodzisławskiej baszty na Grodzisku, tam gdzie niegdyś stał zamek,  słychać kołysanie dzieciątka i przecudny, delikatny śpiew Elzy…

To co nas pozytywnie  zaskoczyło w Wodzisławiu Śląskim, to ich odnowiony dworzec PKP. Jeszcze niedawno straszył i niszczał, a aktualnie może budzić podziw. Dworzec kolejowy w 2019 r. został zrewitalizowany i zaadaptowany pod Centrum Przesiadkowe Wodzisław Śląski oraz pod Centrum Aktywności Społecznej.

Niestety otoczenie dworca trochę odstrasza,  m.in. za sprawą nieczynnej już i zdewastowanej wieży ciśnień. Jak to mówią, nie od razu Rzym zbudowano, więc kto wie, może za jakiś czas i otoczenie będzie wyglądało lepiej. 

Spod dworca wyruszyliśmy w stronę ścisłego centrum. Zaparkowaliśmy pod galerią handlową Karuzela (ul. Targowa 19, znajdziecie tu duży płatny parking 2 zł/ h). Osoby podróżujące z maleństwami jak nasz Junior na pewno ucieszą się z tzw. pokoju matki i dziecka w galerii. Nie jest idealny, za to czysty, posiada przewijak, umywalkę i krzesło). Toaleta znajduje się osobno. W całym covidowym szaleństwie dobrze mieć takie miejsce, bo niestety część gastro tłumacząc się pandemią nie pozwala nawet z toalety skorzystać lub nakarmić dziecka.

Przechodząc przez nieduży, ale zadbany Park Zamkowy można dojść pod sam Pałac Dietrichsteinów (ul. Wilhelma, Ks.Płk.Wilhelma Kubsza 2), który okazał się trochę rozczarowujący, ale to za sprawą gruntownych prac remontowych. W zasadzie aktualnie nie tylko nie da się wejść do środka, ale z zewnątrz praktycznie nic nie widać. Powstał w latach 1742-1745, czyniąc go pierwszą budowlą klasycystyczną na ziemiach polskich. Pałac jest siedzibą Urzędu Stanu Cywilnego, zlokalizowano w nim także Muzeum Miejskie z ekspozycją dotyczącą przede wszystkim historii Wodzisławia i regionu, od czasów prehistorycznych do współczesności.

W 1822 r. w wyniku pożaru zniszczeniu uległo pierwsze piętro wraz z dachem. Wkrótce pałac odbudowano. Od 1881 r. w rezydencji mieściła się siedziba władz miasta. Tę funkcję pełniła  do lat 70-tych XX w. Budowla ma plan wydłużonego prostokąta, którego wymiary to 52,8 na 17,3 m. Symetryczna, 15-osiowa fasada posiada słabo zaznaczony, 3-osiowy ryzalit z wejściem. Autorem całości był prawdopodobnie Anton Grimm, znany architekt z Moraw, związany z rodziną Dietrichsteinów.

Tuż obok znajduje się neogotycki gmach poczty, pochodzący z końca XIX w. Zdecydowanie wyróżnia się na tle okolicznych budowli.

Podążyliśmy drogą w poszukiwaniu informacji turystycznej, która wg drogowskazu miała znajdować się w budynku Wodzisławskiego Centrum Kultury.

PSX_20210312_212844
 

Wcześniej informacja turystyczna miała swoją siedzibę w Pałacu Dietrichstinów. Na miejscu okazało się, że w budynku dawno temu był punkt informacji turystycznej, natomiast już go nie ma… Ruszyliśmy więc w stronę ul. Styczyńskiego, gdzie aktualnie znaleźć można Punkt Informacji Turystycznej. Znajdziecie tam bardzo miłą Panią, która chętnie udziela informacji związanych z miastem i okolicą. Z całą pewnością poratuje również dostępnymi folderami turystycznymi.

Idąc ul. Styczyńskiego dojść można do prawdziwej wizytówki miasta, którą  stanowi kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (ul. Kościelna 1). Okazała neogotycka świątynia wybudowana została w latach 1909-1910, w miejscu poprzednich dwóch świątyń. I kościół parafialny najprawdopodobniej wybudowano podczas lokacji miasta, przy jednej z ulic prowadzących do rynku, w najwyższym punkcie miasta. Kolejny kościół powstał w XV w. Była to murowana budowla, która przetrwała aż do 1822 r., gdy miasto strawił ogromny pożar. Kościół remontowano, jednak ostatecznie postanowiono o jego rozbiórce. Obecny kościół w wyniku bombardowań radzieckich podczas II wojny światowej  został mocno zniszczony. Tuż po zakończeniu działań wojennych kościół odbudowano, a w listopadzie 1945 r. odprawiono tu pierwszą mszę. W latach późniejszych odnowiono obrazy i figury, dodano nowe wyposażenie i zawieszono dzwony. To co nas zaskoczyło, to cmentarz zlokalizowany tuż przy kościele.

Pamiątką po znaczeniu Wodzisławia jako grodu jest jego układ urbanistyczny, którego centrum stanowi znacznej wielkości rynek – jeden z największych na całym Śląsku. Pierwotną drewnianą zabudowę miasta strawił pożar ok. 1280 r. Rynek ma kształt kwadratu o boku 96 m. W średniowieczu stały tutaj ratusz i pręgierz, istniała też studnia.

Obecnie część palcu zajmuje niewielki park z fontanną. Wokół rynku zachowało się wiele zabytkowych XIX wiecznych kamienic. Te z XVIII w. nie zachowały swojego pierwotnego stylu. Do zabytkowego układu urbanistycznego zaliczane są także wychodzące z rynku ulice.

 

Tuż obok znajduje się Słodka Manufaktura Leona (ul. Zamkowa 3) – moja miłość od ostatniej wizyty w Katowicach. Ta niewielka śląska manufaktura czekolady potrafi dopieścić niejedno podniebienie. Jak sam  właściciel – Grzegorz Meisel – przyznaje, od zawsze fascynowała go czekolada, w dodatku słodka rodzinna tradycja rozpoczęła się znacznie wcześniej, w 1917 r. Jest on potomkiem znanej na Śląsku rodziny piekarzy i cukierników o tym samym nazwisku.

W niewielkim sklepiku poczuć można magiczny klimat, w którym aromat czekolady łączy się z pasją i miłością do tworzenia. To miejsce na wskroś przesiąknięte ziarnem kakaowca.

Po przekroczeniu progu drzwi z całą pewnością zauroczą Was niezwykłe opakowania, jakby z innej epoki, a jednocześnie nowoczesne. Te kartonowe „skrzyneczki” skrywają prawdziwy słodki skarb.

Znajdziecie tu cała gamę trufli, owoców w czekoladzie, tabliczek czekoladowych oraz to, co ja uwielbiam najbardziej – marcepan oblany wytworną, gorzką czekoladą.

Nie dajcie się jednak zwieść pozorom… Trufle kryją w swym wnętrzu całe mnóstwo owoców i bakalii. Manufaktura Leona, choć z nazwy jest słodka, to więcej w niej zadziorności i subtelnego smaku kakao niż cukru. To coś, czego do tej pory nie doświadczyliśmy w całej naszej słodkiej historii. Uprzedzamy, mlecznej czekolady tu nie znajdziecie, za to pokochacie śliwki i daktyle. Jakież było moje zdziwienie na twarzy, gdy odkryłam, że tak naprawdę uwielbiam daktyle! Serio, to co tu się wyprawia z owocami i czekoladą, to istna magia! W tym wyjątkowym miejscu możecie także nabyć aromatyczne mieszanki herbat oraz kaw. Koniecznie tu zaglądnijcie. Słodkości z Manufaktury znajdziecie w kilku miejscach na Śląsku, m.in. w dzielnicy Nikisozwiec w Katowicach.

Z ciekawszych historycznie budynków, wyróżnić można gmach Urzędu Miasta,  znajdujący się przy ulicy Bogumińskiej 4. Neogotycki, ceglany budynek wybudowany został końcem XIX w. Pierwotnie w budynku mieścił się sąd oraz więzienie.

 

Na wprost znajdziecie zabytkową neogotycką budowlę wzniesioną pod koniec XIX w. z fundacji żydowskiej rodziny Aufrechta. Początkowo mieścił się w niej sierociniec, później ulokowano tutaj prywatną, ekskluzywną szkołę dla dziewcząt. Po II wojnie światowej swoją siedzibę miał tu ośrodek zdrowia, a obecnie działa tu stacja Sanepidu.

Będąc w przyjaźniejszych (czyt. cieplejszych) miesiącach warto wybrać się także do Parku Trzy Wzgórza. Jest to spory teren rekreacyjny, na którym każdy znajdzie coś dla siebie. My odpuściliśmy z racji pogody.

Warto pokusić się o odwiedzenie Ćwiczebnej Sztolni Górniczej w Wodzisławiu Śląskim (ul. Gałczyńskiego 1). Historia sztolni związana jest z czynną od 1972 r. Zasadniczą Szkołą Górniczą przy kopalni „1 Maja”. Uroczyste otwarcie sztolni, w której uczniowie szkoły uczyli się trudnego zawodu górnika nastąpiło w 1984 r. Obecnie sztolnia wciąż pełni funkcje edukacyjne. Sztolnię mogą odwiedzać także turyści zaciekawieni górnictwem. Wyrobiska górnicze znajdują się kilka metrów pod ziemią i liczą około 500 m długości. Zastosowano tu obudowy stalowo-łukowe i murowe. Chodniki, pochylnie, ściany, szybiki i warsztaty są w pełni wyposażone, m.in. w kombajny ścianowe, wrębiarkę, przenośnik, kolejkę i pozostały sprzęt górniczy. Brzmi nieźle, prawda? My zaczekamy aż Junior będzie nieco starszy.

To, czego zdecydowanie nie możecie przegapić, to ruiny pałacu w Tworkowie, o którym poczytacie w naszym poprzednim wpisie –> właśnie tutaj. Ruiny są imponujące, prawda? 

Wodzisław Śląski to miasto, które w gruncie rzeczy posiada znaczny potencjał turystyczny. Dogodne położenie, dużo terenów rekreacyjnych, czy architektura, sprawiają, że można się w tych terenach rozkochać. Trafiliśmy na okres, w którym prawie wszystko jest remontowane. Wydaje nam się jednak, że gdy remonty zostaną zakończone, to miasto zyska turystyczny blask. Nas do powrotu nie będzie trzeba namawiać – oryginalne Śląskie Bombony stanowiące odpowiednik austriackich Mozartów (kulek z nadzieniem marcepanowo-pistacjowym), to dla nas duża zachęta. Chcemy także zobaczyć letnią wersję Balatonu i odrestaurowany Pałac Dietrichsteinów. A może w ciepły, letni wieczór usłyszymy śpiew biednej Elzy przy Baszcie Romantycznej?

19 myśli w temacie “Śląskie bombony, pałace, Balaton, kolonia Emma. Wodzisław Śląski i okolice polecają się na weekend

    1. Covid ma jedną zaletę w kwestiach turystycznych… Trzeba było nastawić się na zwiedzanie Polski i szukanie różnych ciekawych miejsc 🙂 Wcześniej Śląsk był przez nas trochę omijany, bo w sumie nie mamy tam najbliżej 🙂

      Polubienie

  1. Fajnie zobaczyć jak miasto się zmienia, ewoluuje, otwiera na nowe wydarzenia i kreatywne projekty, remontowane są zabytki, a stare obiekty ulegają modernizacji. Wodzisław ma spory potencjał jeśli chodzi o turystykę.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s