Gdańsk – nasze top 13 atrakcji, których nie możesz przegapić

Ponad 1000 lat historii, położenie nad morzem, nadmotławski port ze słynnym Żurawiem, Królewski Trakt z Fontanną Neptuna, zadbane kamieniczki, czy postindustrialny obszar stoczni – tak w skrócie można opisać Gdańsk. Miasto, które dobrze zwiedzać samemu, grupą, a także z małymi dziećmi. Zebraliśmy dla Was top 13 atrakcji, które naszym zdaniem pozwolą na zawsze pokochać Gdańsk. 

Ciut historii

Najprawdopodobniej nad Motławą wioska rybacka istniała już w VII w. W XII w. po zwycięskich walkach Bolesława Krzywoustego istniejący tu gród włączono do Polski. 1308 r. rozpoczął panowanie krzyżackie, które trwało aż do 1454 r., kiedy to Gdańsk powrócił w polskie ręce. W czasie rozbiorów przynależał do Prus, a potem zjednoczonych Niemiec. Okres międzywojenny, to czas, gdy powstało Wolne Miasto Gdańsk (na mocy traktatu wersalskiego). Pomimo nazwy, gospodarczo i politycznie był zależny od Niemiec.

Oficjalnie mówi się o tym, że jednym z powodów wybuchu II wojny światowej była chęć przyłączenia Gdańska do III Rzeszy. To właśnie w Gdańsku 1 września 1939 r. padły pierwsze strzały wojenne. Wojna spowodowała ogromne spustoszenie – niemal 90% zabytkowego Śródmieścia została zniszczona.

Po wojnie Gdańsk oficjalnie stał się częścią Polski. Przystąpiono do jego odbudowy.

To właśnie z Gdańska wywodzi się Solidarność – pierwszy w całym bloku wschodnim niezależny od władz związek zawodowy i ruch społeczny.

To nasze top 13, jeśli chodzi o zagospodarowanie czasu w Gdańsku

1. Przyjdź/ przyjedź na jedną z gdańskich plaż i zaserwuj sobie morską kąpiel

Jesteśmy typem osób, które raczej aktywnie spędzają czas i zdecydowanie nie plażują pół dnia w słońcu, ale bycie w lecie nad morzem zobowiązuje. My wybraliśmy plażę Brzeźno i nie żałujemy. Po pierwsze znajduje się tu molo (fajna atrakcja). Pamiętajcie tylko, że zdecydowanie lepiej wygląda z góry niż z poziomu morza. Znajdują się tu miejsca strzeżone z bardzo płytką wodą, której nie bał się nawet Junior. To wręcz wymarzone miejsce dla maluchów. Zarówno w tygodniu jak i w weekend nie było tu tłumów i przede wszystkim kultowych nadmorskich parawanów też zabrakło (uff, jakie szczęście).

Dzięki przymorskim gastro, można tu też przyjść w niepogodę i posiedzieć nad brzegiem morza. My pokochaliśmy wieczorne posiadówki, przy których o kąpielach można zapomnieć, za to jaki fajny jest tu klimat!

2. Rozsmakuj się w rybach nad samym morzem

Będąc już w Brzeźnie lub innych nadmorskich dzielnicach, koniecznie skubnijcie rybnych frykasów. My polecamy Zagrodę Rybacką zlokalizowaną przy promenadzie w Brzeźnie (ul. Miła 14 – wejście 43-44 na plażę). Czekają tu na Was m.in. szprotki bałtyckie, flądry, dorsze, pstrągi i miętusy. Obsługa w lokalu jest miła, chętnie doradza w kwestii wyboru ryb, wnętrze przyjazne i ceny nie zwalają z nóg – ale to nie mcdonald, więc tu okazje nie obowiązują. Przykładowa cena za rybę (30 dag miętusa/flądry), frytki i sałatkę wynosi ok. 50 zł. Zdecydowanie warto tyle wydać, by rozsmakować się w smaku świeżej ryby.

Ps. Naukowcy radzą, że najlepiej jeść flądry, w których stężenie metali ciężkich czy dioksyn jest na bardzo niskim poziomie.

Gdańsk to nie tylko Brzeźno, w drugą stronę od mola znajdziecie Jelitkowo. Podobno najspokojniej jest na Plaży Sobieszewskiej – pomimo iż widać z niej portowe dźwigi. W każdym razie prawdopodobnie wszędzie znajdziecie rybne restauracje.

3. Poczuj klimat Głównego Miasta i Długiego Pobrzeża

Nie ukrywamy, w Gdańsku najbardziej podobała nam się architektura Królewskiego Traktu, który rozciąga się od ul. Długiej do Długiego Targu. Jejuńciu! Tak tu cudnie, czysto, a kamienice – jedna przy drugiej – pasują tu do siebie idealnie. Nie oczekujcie jednak, że każdy zakątek tego dużego miasta wygląda tak samo dobrze. W każdym razie Trakt zdobią kolorowe, odrestaurowane kamieniczki, których pierwowzory wywodzą się w większości z XVI i XVII w. Nie brakuje tu także nawiązań do gotyku.

Przekraczając Złotą Bramę (Długa 1) już wiedzieliśmy, że tu jest magicznie. Złota, choć tak naprawdę kamienna brama wybudowana została w 1612 r. i otwiera ulicę Długą – najsłynniejszy gdański deptak. Na bramie znajdziecie łaciński napis: „Zgodą małe państwa rosną – niezgodą wielkie upadają”.

Ulica Długa i Długi Targ, to turystyczne, tętniące życiem centrum miasta – pełne pięknych kolorowych mieszczańskich kamienic, w których ulokowały się sklepiki, galerie, kawiarnie i restauracje. Zarówno w dzień, jak i wieczorem znajdziecie tu m.in. ulicznych grajków i kataryniarzy, a nawet – żywe sowy.

Przy Długiej znajdziecie dawny Ratusz Głównego Miasta, a obecnie Muzeum Gdańska (długa 46). Gotycko-renesansowy ratusz wyróżnia się na tle pozostałych budynków zlokalizowanych przy Trakcie Królewskim, głównie za sprawą wysokiej wieży.

Początki Ratusza sięgają wczesnego średniowiecza. Służył za siedzibę władz najważniejszego obszaru Gdańska, nazywanego od XIV w. Głównym Miastem, natomiast od połowy XV w. stał się centrum władzy dla całej nadmotławskiej aglomeracji. Nie wiadomo kiedy dokładnie powstał, wiadomo jednak, że pierwszy murowany ratusz zbudowano w I poł. XIV w. XVI w. przyniósł ogromny pożar, po którym budynek przebudowano w stylu renesansowym. Największe zmiany dotyczyły hełmu wieży – na iglicy umieszczono pozłacany posąg króla Zygmunta II Augusta, a wewnątrz zainstalowano zespół 14 grających dzwonów, zwany carillonem. W ratuszu nie brakuje pięknie i bogato zdobionych sali, które swój wygląd zawdzięczają wpływowym gdańszczanom.

Najbardziej reprezentacyjną kondygnacją stało się pierwsze piętro. Mieściło ono najważniejsze sale Ratusza czyli Wielką Salę Rady (Sala Czerwona, Letnia) i Wielką Salę Wety (Sala Biała). Do 1921 r. Ratusz był siedzibą władz miejskich. Podczas II wojny światowej budynek ratusza dość mocno ucierpiał. Początkowo miał on zostać rozebrany, ostatecznie udało się go odbudować. W 1970 r. stał się siedzibą muzeum. W 2000 r. na ratuszowej wieży w zamontowano imponujący 37-dzwonowy carillon.

W okresie letniego sezonu turystycznego można wejść na galerię widokową w wieży, skąd z wysokości ok. 50 m rozciąga się panorama Gdańska.

Wnętrza muzeum są warte obejrzenia. Zgromadzono tu liczne obrazy, rzeźby, meble i inne przykłady słynnego gdańskiego rzemiosła. Sama budowla kryje wiele ciekawostek, np. najstarsze w Gdańsku drzwi, lochy i ukryte przejścia.  Bogato zdobione sale są naprawdę zjawiskowe.

Znajdziecie tu m.in. Wielką Salę Rady (Salę Czerwoną), wzorowaną na Pałacu Dożów w Wenecji. Uznawana jest za najpiękniejsze wnętrze renesansowe w całej Europie Północnej. Zerknijcie na umieszczony na suficie obraz „Apoteoza Gdańska”, który w alegoryczny sposób opowiada o potędze miasta.

____________________
Ceny biletów:
16 zł/ 8 zł ulgowy
wejście na wieżę widokową – 10 zł/ 5 zł ulgowy
Dzień wolnego wstępu – środa (nie dotyczy wejścia na wieżę)

Długi Targ rozpoczyna się w miejscu, gdzie znajduje się imponujący Dwór Artusa, wybudowany w latach 1348-1350. Przez wiele lat był jednym z najwspanialszych tego typu obiektów w Europie północnej. Dwory Artusa powstawały licznie w całej Europie a szczególnie w miastach hanzeatyckich, jako miejsca spotkań zamożnego patrycjatu, kupców i rzemieślników na wzór legendarnego Okrągłego Stołu rycerzy króla Artura.

Gdański Dwór Artusa był ważnym ośrodkiem życia towarzyskiego i handlowego Gdańska i najbardziej demokratycznym miejscem w kraju. Bywali tam kasztelanowie, wojewodowie, następcy tronu.
Obecny kształt zyskał w 1477 r. Manierystyczny portal zdobią medaliony z portretami królów. Reprezentacyjne wnętrze Dworu mieści ogromny, wysoki na 12 m renesansowy piec kaflowy, pochodzący z połowy XVI w., ozdobiony kaflami, na których przedstawiono portrety wybitnych ówczesnych władców europejskich, herby oraz personifikacje cnót i planet. Dwór Artusa wchodzi w skład Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. 

_______________
Ceny biletów:
16 zł/ 8 zł ulgowy

Obok znajdziecie fontannę Neptuna – prawdopodobnie jeden z najczęściej fotografowanych obiektów w Gdańsku. Odlany z brązu Neptun znajduje się tu od 1633 r. i nawiązuje do związków Gdańska z morzem.  Rok później dodano żelazną kratę z herbami Gdańska i polskimi orłami.  W XVIII w. zmieniono misę i cokół fontanny, dodając figury stworów morskich. Niewątpliwie jest symbolem miasta, z którym związana jest pewna legenda. Neptun oburzony faktem, iż do fontanny wrzucane są monety, uderzył trójzębem w wodę i rozbił złoto w drobne płatki, które odtąd zdobią swym blaskiem wspaniały, ziołowy likier Goldwasser.

Długi Targ, to także miejsce, w którym znajdziecie pamiątkowy Termometr Fahrenheita umieszczony w kolumnie meteorologicznej, nawiązującej wyglądem do kolumn z XVIII w. Termometr upamiętnia Gabriela Daniela Fahrenheita, urodzonego w Gdańsku.

Tuż obok wypatrujcie Lwa Heweliona Fahrenheita (o lwach poczytacie nieco niżej), a na ul. Ogarnej 95 domu, w którym znany fizyk się urodził.

Przechodząc przez Bramę Zieloną znajdziecie się nad Motławą – to chyba najbardziej oblegane przez turystów miejsce, przynajmniej w lipcu. Zielona Brama zamyka Długi Targ, kierując na Długie Pobrzeże. Brama istniała już w XIV w., jednak w XVI w. w jej miejscu powstał reprezentacyjny budynek bramy, który miał być siedzibą polskich królów odwiedzających miasto. Niestety żaden król nigdy tu nie zamieszkał. Długie Pobrzeże, to miejsce, gdzie znajduje się ogrom restauracji, kawiarni i pubów. Tu chyba spotkaliśmy największe tłumy ludzi. Może to też kwestia kolejnego symbolu miasta – Żurawia.

Jest to przykład największego dźwigu portowego średniowiecznej Europy, który używany był do przeładunku i stawiania masztów na statkach. Stanowi jednocześnie bramę miejską o nietypowej architekturze. W jego wnętrzu znajduje się zrekonstruowany i czynny mechanizm napędowy – ogromne drewniane koło, poruszane ongiś siłą ludzkich nóg. Drewniana konstrukcja liczy prawie 30 metrów wysokości. Dźwig pozwalał podnieść do 4 ton na wysokość dolnego koła, czyli 11 metrów lub do 2 ton na wysokość 27 metrów. Żuraw aktualnie jest zamknięty dla zwiedzających.

4. Zjedz Pijanego Żółwia w Retro Cafe

Wnętrze kawiarni, kawa, desery, zabawki dla młodszych gości (książki, klocki) i letni ogródek – w zasadzie tutaj wszystko jest super! W pierwszej chwili uderza unoszący się i pobudzający aromat kawy. Zaglądasz do witrynki z deserami i tracisz głowę, zastanawiając się co wybrać. Wnętrze jak z dawnych lat (nie, na pewno nie jak z PRL-u) sprawia, że nawet w upalne dni masz ochotę usiąść w środku. Patrzysz do menu i już wiesz, że wszystkie słodkości które widziałeś nie mają sensu, bo tu jest . Pijany Żółw!!! To takie połączenie czekoladowego ciasta z lodami, wiśniami w alkoholu i bitą śmietaną – niby nic, a jednak.

Przyznajemy, że zgrzeszyliśmy dwa razy wizytą właśnie tutaj. Raz w środku, raz na zewnątrz. To miejsce jest mega „insta-friendly”, a przy tym jest tu pysznie. Retro Cafe szukajcie przy Piwnej 5/6. 

5. Zajrzyj do zniszczonych II wojną światową domów i zobacz jak zmieniało się życie mieszkańców w tych okrutnych wojennych czasach

Muzeum II wojny światowej zlokalizowane jest przy Placu Władysława Bartoszewskiego 1. To jest najlepsze muzeum, w jakim się znaleźliśmy, a raczej 1/3 nas. Z racji, że Junior jest za mały, mama została z nim na spacerze, a tata wybrał muzeum.

I zdecydowanie nie żałował. W muzeum znajdują się wystawy dedykowane dorosłym, ale także wystawa dla dzieci, która w gruncie rzeczy wrażenie wywiera również na starszych odbiorcach. To jedno z tych muzeów, w których oprócz suchej wiedzy historycznej, zdjęć i zwykłych eksponatów, przedstawiono realne obrazy czasów wojennych. Czytać o wojnie, to jedno, a „wejść” do jednego z setek zniszczonych mieszkań, to drugie. Polecamy każdemu, komu choć trochę bliska jest historia Polski. 
Znajdziecie tu wszelkie informacje o II wojnie światowej, o tym od czego oraz dlaczego w ogóle się rozpoczęła. Nie brakuje tu informacji o nowatorskich technologiach wojennych. W realnej skali obejrzycie niemieckie torpedy czy amerykańską bombę atomową zrzuconą na Hiroszimę. Dowiecie się o dramatach zwykłych ludzi, którzy m.in. z powodu swojej wiary lub pochodzenia nagle, niemal z dnia na dzień stali się wrogami. W muzeum w czytelny sposób zrozumieć można ogrom zniszczeń i brutalność działań wojennych. 

__________________
Ceny biletów:

23 zł/ 16 zł ulgowy
możliwość wypożyczenia audiobooka: 7 zł 

6. Odwiedź Park Oliwski, zajrzyj do muzeum i posłuchaj koncertu w Archikatedrze

Trzeba przyznać, że Oliwa ma dużo do zaoferowania. Barokowy ogród w stylu francuskim imponuje wielkością, dbałością o szczegóły oraz dawnymi zabudowaniami klasztornymi, w których znaleźć można Muzeum Etnograficzne oraz Muzeum Narodowe z kolekcją sztuki nowoczesnej XIX i XX w. Zbiory sztuki nowoczesnej najliczniej reprezentowane są przez współczesny rysunek i malarstwo. Malarstwo polskie XIX i początku XX w. zawiera prace artystów reprezentujących prawie wszystkie kierunki i tendencje sztuki polskiej tamtego okresu (Matejko, Boznańska, Gierymski, Podkowiński, Malczewski i inni).  W zbiorze znajdują się także dzieła graficzne, ceramika, rzeźba i tkanina artystyczna.

__________________
Ceny biletów:
15 zł/ 10 zł ulgowy
dzień wolnego wstępu – piątek

W parku założonym w XVIII w.  na terenie dawnych ogrodów klasztornych cysterskich mnichów. oprócz wielu gatunków roślin sprowadzonych z całego świata, znajdziecie mini wodospad z kamieniami, który w upalne dni daje nieco ochłody, palmiarnię, która niestety była nieczynna do odwołania (z powodu remontu). Park jest idealnym miejscem na dłuższe spacery.

Obok znajduje się Archikatedra (Biskupa Edmunda Nowickiego 5). Pierwszy kościół w tym miejscu znajdował się już w XII w., po sprowadzeniu do Gdańska cystersów. Obecny kształt Archikatedra otrzymała w XVII w. Wewnątrz nie brak cennych dzieł sztuki, wśród których wymienić można m.in. wielkie organy z 1788 r., które ówcześnie uchodziły za największe na świecie (zawierały 5100 piszczałek). Do dziś w Archikatedrze odbywają się jedne z największych w kraju koncerty organowe. Codziennie można się załapać na krótkie występy. Co ciekawe, trzynawowa sklepiona bazylika, zbudowana na rzucie łacińskiego krzyża, jest najdłuższym kościołem w Polsce.

Na Oliwie znajdziecie także ZOO (Karwieńska 3), które powinno się spodobać zarówno dzieciom jak i starszym osobom. Junior jest jeszcze za mały, więc my zapisujemy wizytę na następny raz w Gdańsku.

7. Poczuj się jak dziecko i upoluj gdańskie lwy

Wrocław ma swoje krasnale, Gdańsk – lwy. Co jak co, ale lwy z Gdańskiem mają dość dużo wspólnego. Już w XV w. pojawiły się w herbie miasta, podtrzymując tarczę herbową wraz z koroną królewską, której towarzyszą dwa krzyże.

Lwów nie brakuje także na fasadach okazałych budynków – szukajcie ich na fasadzie Wielkiej Zbrojowni, w portalu Ratusza Głównego, czy przy budynku Dworu Artusa. Są także w gdańskim ZOO.

Te trzy fakty sprawiły, że w Gdańsku powstała atrakcja skierowana głównie do najmłodszych. Jest to szlak turystyczny Gdańskiego Lwa Heweliona. Gdańska informacja Turystyczna przygotowała gry plenerowe dostępne w aplikacji Questy VIsitgdansk. Pobierając ją na telefon (system operacyjny iOS lub Android) i włączając funkcję lokalizacji, użytkownik otrzymuje szereg ciekawych informacji od małego lwa. Idea jest taka, że zbliżając telefon do każdej z rzeźb Heweliona, na ekranie telefonu wyświetla się komunikat w formie tekstu oraz pliku audio z historią danego miejsca opisaną w sposób prszyjazny i czytelny dla najmłodszych.

Junior chętnie obserwował lwie rzeźby, ale z racji jego wieku, my nie skorzystaliśmy z pełnego pakietu atrakcji i nie instalowaliśmy apki. Aplikację można ściągnąć m.in. stąd: http://ileo.visitgdansk.com/pl

Dawid upolował ich aż kilka. Uważamy, że to bardzo fajna zabawa dla całej rodziny. Znajdziecie je w całym Gdańsku, m.in. przy molo w Brzeźnie, przy Hevelianum i na Głównym Mieście. 

8. Odwiedź Gdańskie Główne Miasto wieczorem

Ciężko poznać klimat Gdańska bez wieczornej wizyty na Długim Targu i Pobrzeżu. Wieczorne koncerty, oświetlenie, tłumy turystów i pełne wrzawy restauracje idealnie współgrają z Motławą. Zamówcie jakieś jedzenie albo drinka wsłuchując się w tętniące życiem miasto. Szczerze Wam powiemy, że czy w deszczu czy nie, zawsze wygląda wyjątkowo. Przemokliśmy całkiem, a jednak jesteśmy szczęśliwi, że wybraliśmy się na spacer. Ps. Przynajmniej niektórym dzieciom serio deszcz nie przeszkadza.

9. Odwiedź Interaktywne Centrum Hevelianum i dowiedz się więcej o Górze Gradowej

To miejsce szczególnie rekomendujemy rodzinom z dziećmi powyżej 5 roku życia – dla młodszych przygotowane atrakcje nie będą tak ciekawe. Znajduje się przy Gradowej 6. 

Interaktywne wystawy skierowane do różnych grup wiekowych ulokowane są w XIX-wiecznych zabudowaniach dawnego militarnego fortu. Można tu poznawać świat nauki za pomocą zabaw edukacyjnych i doświadczeń. Bogaty program zajęć pozwala oswoić się m.in. z matematyką, chemią, fizyką, biologią, astronomią, geografią i oczywiście historią. Hevelianum znajduje się na Górze Gradowej i zajmuje obszar ponad 20 ha. Wg historyków najprawdopodobniej tu znajdował się najstarszy gdański gród, który z czasem przekształcił się w miasto. Na Górze Gradowej zachowało się część obiektów obronnych, pochodzących z lat 1867-1874, w których urządzono interaktywne wystawy i przestrzenie historyczne. Miejsce wygląda naprawdę niesamowicie. Fortyfikacje ulokowane są pośród połaci zieleni, co sprawia, że wyglądają jeszcze bardziej tajemniczo. Z Góry Gradowej można także podziwiać panoramę Gdańska, a na szczycie ulokowano Krzyż Milenijny.

Hevelianum, to miejsce, w którym spokojnie spędzić można kilka godzin. Za darmo możecie zwiedzać część budynków fortecznych, w których poznacie historię Gdańska oraz Góry Gradowej. Interaktywne wystawy oraz filmiki pokazują stacjonujące w XVII w. na Górze Gradowej wojskowe oddziały gdańskie, pruskie, francuskie. Poznacie też fakty dotyczące stacjonujących tu wojsk niemieckich podczas II wojny światowej oraz oddziałów radzieckich, które też zaznaczyły tu swą obecność w 1945 r.

To co ciekawe, Hevelianum przygotowało szereg wakacyjnych atrakcji dla dzieci i to za darmo. O wszystkim poczytacie na stronie https://hevelianum.pl.

10. Nie ma Gdańska bez Stoczni i Solidarności

Tą część oddajemy fanom industrialnych klimatów, ale także tym, którzy chcą pamiętać historię Polski po II wojnie światowej i zmieniający się powoli ustrój polityczny w naszym państwie.

Stocznia Gdańska jest jednym z ważniejszych symboli Gdańska oraz jedną z największych polskich stoczni. Powstała w 1945 r. Wcześniej na tych terenach znajdowała się niemiecka Stocznia Cesarska oraz stocznia Schichaua.

W 1980 r. zostało tutaj podpisane Porozumienie Gdańskie. Stocznia jest ściśle związana i kojarzona z NSZZ „Solidarność” oraz z Lechem Wałęsą. To co wpisuje się w tutejszy klimat, to głównie dźwigi portowe oraz niezwykłe industrialne rzeźby maszyn. Widok z goła odmienny od tego oddalonego niespełna kilometr od Głównego Miasta.

Niedaleko znajduje się Europejskie Centrum Solidarności (Plac Solidarności 1), które poświęcone jest „Solidarności”. W tym wyjątkowym na skalę europejską centrum prezentowane są eksponaty związane z opozycją antykomunistyczną i przemianami ustrojowymi przełomu lat 80. i 90. XX w.

__________________
Ceny biletów:
25 zł/ 20 zł ulgowy (w ramach biletu dostępne audioprzewodniki)

Tuż obok znajdziecie niezwykły Pomnik Poległych Stoczniowców 1970. Ogromne trzy krzyże z kotwicami – symbolami nadziei upamiętniają krwawe ofiary strajków robotniczych Grudnia 1970 r. Żądanie zgody na postawienie u pomnika było jednym z najważniejszych postulatów strajkujących stoczniowców gdańskich w sierpniu 1980 r. Krzyże mają 42 m wysokości i ważą prawie 140 ton.

11. Poczuj marynistyczny klimat Gdańska

Przechadzając się po Długim Pobrzeżu warto zahaczyć o statek “Sołdek”, który stanowi oddział Narodowego Muzeum Morskiego. Sołdek to pierwszy pełnomorski statek zbudowany w Stoczni Gdańskiej po II wojnie światowej. Statek należał do serii 6 rudowęglowców zamówionych w Stoczni Gdańskiej przez GAL (Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe SA), przystosowanych do eksportu z Polski węgla oraz do przewozu w drodze powrotnej rudy żelaza. Wodowano go 6 listopada 1948 r., a do eksploatacji wszedł w październiku 1949 r. W ciągu 30 lat służby „Sołdek” odbył 1479 rejsów, najpierw do Belgii, a następnie prawie wyłącznie do Danii i Szwecji, w sumie przewiózł ponad 3,5 miliona ton węgla i rudy. Przepływał w służbie polskiej marynarki handlowej 31 lat i 65 dni.

Aktualnie wnętrze jest remontowane, dostać można się wyłącznie na pokład główny.

Ceny biletów:
3 zł/ 2 zł ulgowy (pokład główny)

Oprócz Sołdka, można także zwiedzać Spichlerze na Ołowiance. W związku z działaniami wojennymi w 1945 r., większość gdańskich spichlerzy zniszczono. Na wyspie Ołowiance zachowały się mury 3 z nich, które po rekonstrukcji w 1985 r. stały się główną siedzibą ekspozycyjną Narodowego Muzeum Morskiego. Najstarszy z nich to gotycki spichlerz „Oliwski”, zwany do 1677 r. „Klasztorny”. Jego nazwa wywodzi się od użytkujących go cystersów oliwskich. Barokowy spichlerz „Panna” swoją nazwę otrzymał od stojącej kiedyś na jego szczycie figury (pierwsza wzmianka z 1709 r.), a powstał na miejscu starszego średniowiecznego spichlerza „Szkarpawskiego”. Trzeci ze spichlerzy „Miedź” zawdzięcza swoją nazwę przechowywanemu niegdyś w nim towarowi. Na frontach gdańskich spichlerzy umieszczano tablice (drewniane lub kute w kamieniu) pokazujące nazwę magazynu. Dwie takie tablice zachowały się na spichlerzu „Oliwskim” – z datami 1677 i 1738.

12. Westerplatte – pomnik historii ku czci męstwa i odwagi

Warto wybrać się także na Westerplatte. To miejsce jest na wskroś przesiąknięte historią. I choć powstało długo przed II wojną światową, to właśnie wydarzenia z 1939 r. są tu najważniejsze. 1 września 1939 r. o godz. 4.45 właśnie w tym miejscu rozpoczęła się II wojna światowa.

Teren i obiekty byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej w 2003 r. zostały uznane za pomnik historii „Pole Bitwy na Westerplatte”. Na szczęście, bo warto pamiętać o tym miejscu i heroizmie polskich żołnierzy w okresie II wojny światowej. Pomimo licznej przewagi wojsk niemieckich, ataków z pancernika Schleswig-Holstein oraz dwóch torpedowców, bombardowania z powietrza, garstka polskich żołnierzy strzegących Wojskową Składnicę Tranzytową na półwyspie u ujścia Kanału Portowego do morza, odparła trzynaście szturmów. Dopiero 7 września w obliczu złego stanu zdrowia 50 żołnierzy, a także braku szans na odsiecz, major Henryk Sucharski poddał Westerplatte.

Wytyczony został tu specjalny szlak turystyczny “Westerplatte”, jednak na jego przejście powinniście przeznaczyć ok. 2 godzin. Jeśli nie macie tyle czasu, to warto chociaż podejść pod pomnik Obrońców Wybrzeża, odsłonięty w 1966 r. Niestety, powstały w czasach komunistycznych, jest po części komunistyczną propagandą – wystarczy spojrzeć na napisy na pomniku. Tak czy owak, miejsce jest wyjątkowe ze względu na swą wartość historyczną.

13. Śladami bursztynu

Gdańsk nierozerwalnie kojarzy się z bursztynami. W zasadzie bursztyn można kupić niemal wszędzie. Najbardziej bursztynową ulicą jest jednak Mariacka. Tutaj to nie Wy musicie szukać pamiątek, to one znajdą Was. Prawdę mówiąc my pamiątkowe kolczyki kupiliśmy gdzie indziej.

Podobno niegdyś bursztyn był nazywany jantarem, a Słowianie uważali, że był on zaklętymi w kamieniu łzami bogini Juraty, ukaranej za niewierność przez swojego męża, boga burzy – Peruna.

Już w starożytności bursztyn znany był nie tylko z walorów wzrokowych, ale także leczniczych. Powstał ok. 40-50 mln lat temu. W Bałtyku występuje w jednej z najczystszych postaci.

W Gdańsku znajduje się wyjątkowe Muzeum Bursztynu (Wielkie Młyny 16) , które podczas naszej wizyty było nieczynne ze względu na przenosiny do nowej lokalizacji. To właśnie tutaj można obejrzeć zastygłą w bursztynie jaszczurkę czy 330-letnie bursztynowe szachy. Znajdziecie tu ponad 5300 bryłek bursztynu, a w wielu z nich fragmenty roślin, owadów czy drobnych kręgowców. To jedno z tych miejsc, które chętnie odwiedzimy przy następnej wizycie w Gdańsku.

__________________
Ceny biletów:
20 zł/ 10 zł ulgowy

Z kolei w kościele pw. św. Brygidy (Profesorska 17) znajdziecie niepowtarzalny, wyjątkowy bursztynowy ołtarz. Centralnym elementem ołtarza jest obraz Matki Boskiej – Opiekunki Ludzi Pracy namalowany przez ks. Franciszka Znanieckiego po masakrze grudniowej z 1970 r. Madonna i Dzieciątko otrzymały nowe bursztynowe korony, poświęcone przez Papieża 6 lipca 2001 r. i wspaniałą, głęboko rzeźbioną sukienkę z unikatowej odmiany białego bursztynu. Po obydwu stronach obrazu rozmieszczono figury Patronek Europy: św. Brygidy Szwedzkiej i św. Elżbiety Hesselblad. Pod sklepieniem zrywa się do lotu biały orzeł bursztynowy, symbol naszego kraju i narodu.

My jesteśmy pod wielkim wrażeniem, chociaż z założenia bliżej nam do małych skromnych drewnianych kościółków. Bursztynowy ołtarz uważamy jednak za ewenement na skalę światową i kolejny symbol Gdańska.

_________________
Bilety:
Wejście do świątyni płatne – 4 zł, jako cegiełka na bursztynowy ołtarz

W Gdańsku spędziliśmy kilka dni i wciąż nam mało. Co tu dużo mówić, no zakochaliśmy się w nim. Wybraliśmy część atrakcji, które naszym zdaniem sprawią, że każdy znajdzie coś dla siebie – dorośli się nie zanudzą, a takie maluszki jak nasz nie utkną w wózku prowadzone wyłącznie tam, gdzie rodzice chcą iść.

Praktyczne informacje

Parkingi w ścisłym centrum są dość drogie. Za pierwszym razem zaparkowaliśmy przy Targu Węglowym. Następnym razem parkowaliśmy w Galerii Handlowej Madison (ul. Rajska 10). Dla nas to była dobra miejscówka, ponieważ na miejscu mogliśmy nakarmić i przewinąć Juniora, a i parking wychodził taniej.

Przy plaży w Brzeźnie znajduje się duży płatny parking (ul. Czarny Dwór 18). Za cały dzień zapłacicie 10 zł. Wejście na plażę oczywiście jest bezpłatne. Na terenie Brzeźna znajdują się dość czyste toi-toie (na pewno w lepszym stanie niż w polskich górach) oraz płatne toalety.

Jeśli nie przyjechaliście do Gdańska własnym wozidłem, spokojnie, na gdańskie plaże kursuje komunikacja miejska. Informacje znajdziecie na poniższej stronie: https://visitgdansk.com/aktualnosci/jak-dojechac-na-plaze,a,4600

Jeśli lubicie zwiedzać, to koniecznie niespiesznym krokiem przejdźcie się ulicami Głównego Miasta. Tutaj na każdym kroku czeka ciekawa architektura. 

Polecamy Wam też fajną azjatycką restaurację Woosabi przy Chmielnej 10. Znajdziecie tu pyszne bułeczki Bao, przyrządzane na parze, z różnymi dodatkami, jak kurczak czy wieprzowina, krewetki czy tofu. Są naprawdę super. Do tego typowe dania azjatyckie, sushi. Mają fajne oferty lunchowe, więc można zjeść za w miarę fajną cenę. 

14 Comments

  1. Ojaaaa! Retro Cafe i pijany żółw mi się niesamowicie podoba. Nie przypuszczałam że w Gdańsku tak ładnie wyglądaja plaże. Wasz Junior widać że kocha podróże jak i rodzice. Ps. Szkoda, że nie piszecie gdzie nocowaliscie. Zawsze byłby jakiś punkt zaczepienia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, Junior lubi te nasze wspólne wyjazdy 😍
      Czasami zdarza nam się pisać w jakim hotelu nocujemy. Robimy to wtedy, gdy w naszej opinii hotel jest w 100% godny polecenia. Tym razem nocleg nas nie oczarował, więc o nim nie wspominaliśmy (po prostu zabrakło tego czegoś – słabe śniadanie itp.). Ps Weźmiemy pod uwagę sugestię o opisach hoteli 🙂
      Pozdrawiamy, Słodcy

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s