Atrakcje Opatowa – miasta skarbów z krówek słynącego

Jedno z najstarszych miast Polski, z bogatą i ciekawą historią. Miasto należące do wielkich rodów, dziś znane m.in. z cukierków ciągutek – krówek opatowskich. Gdy już do niego zajrzycie, okaże się, że jest tu kilka perełek, które zachęcają do zwiedzania. Miasto niespieszne, ale też – przynajmniej poza sezonem – dość puste. Zatrzymajcie się jednak chociażby przy kolegiacie św. Marcina i zejdźcie w głąb opatowskich piwnic. To miasto skarbów, które w dodatku – chociaż już nie leży na skrzyżowaniu kupieckich szlaków, posiada dogodne połączenie z innymi znakomitymi kierunkami świętokrzyskich destynacji.

Trochę o historii Opatowa

Opatów jest jednym z najstarszych miast Polski. Jego historia jest dość ciekawa i długa. Niegdyś istniała tu osada i gród warowny noszący nazwę „Żmigród” położony prawdopodobnie na wzgórzu, nieopodal dzisiejszego klasztoru Bernardynów.

Po podziale państwa przez Bolesława Krzywoustego w 1138 r. Opatów został włączony do Dzielnicy Sandomierskiej, stając się własnością książęcą. Przeżywał wówczas okres znacznego rozwoju gospodarczego i demograficznego. Pod koniec XII w. wzniesiono tutaj kościół kolegiacki. 

W I połowie XIII w.  Opatów wraz z okolicznymi wsiami biskupowi lubuskiemu. W czasie najazdów Tatarów na Polskę w 1241 r. Opatów doznał dotkliwych zniszczeń .

W 1282 r. uzyskał miejski przywilej lokacyjny. Idealne położenie na skrzyżowaniu najważniejszych szlaków handlowych sprawia, że prężnie się rozwija i bogaci. Organizowane są tu liczne targi i jarmarki. Rozwija się rzemiosło, warsztaty rękodzielnicze. Kolejne najazdy tatarskie niszczą miasto. W 1502 r. Opatów wraz z okolicznymi wsiami nabył kanclerz Krzysztof Szydłowiecki, dzięki któremu miasto znów rozkwita. To właśnie jemy miasto zawdzięcza mury obronne z czterema bramami – Warszawską, Sandomierską, Krakowską i Lubelską. Wybudowany został także ratusz, łaźnie. W mieście rozwijają się także wodociągi. Opatów od XV w. aż do rozbiorów Rzeczypospolitej stał się miejscem sejmików wojewódzkich Ziemi Sandomierskiej co miało znaczny wpływ na jego dalszy rozwój. Istniejący handel i rzemiosło rozwijały się dynamicznie. Po śmierci kanclerza Szydłowieckiego Opatów przeszedł w ręce rodziny Tarnowskich, a potem Ostrogskich, Radziwiłłów, Lubomirskich i Potockich.

XVII i XVIII w. nie należą do najlepszych w dziejach miasta. Liczne pożary, wojny i epidemie rujnują miasto i doprowadzają do jego upadku. Rozbiory Polski sprawiły, że Opatów znalazł się pod zaborem rosyjskim. Mieszkańcy Opatowa i okolicznych wsi brali czynny udział w powstaniach – Listopadowym oraz Styczniowym. Największa bitwa rozegrała się w lutym 1864 r. Wojska powstańcze z Dywizji Krakowskiej kierowane przez majora Ludwika „Topora” Zwierzdowskiego poniosły klęskę. Ranny major wzięty został do niewoli a następnie stracony na rynku w Opatowie. Warto wspomnieć, że ziemia opatowska nie zapomniała o swoim bohaterze i do dziś czci Ludwika „Topora” Zwierzdowskiego. 

Opatów coraz bardziej tracił na znaczeniu. Gospodarka przestała się tu liczyć, co związane było z powstaniem ośrodka przemysłowego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

W czasie II wojny światowej obszar Opatowa był wielokrotnie pacyfikowany. Hitlerowcy zamordowali tu ok. 5 tyś. ludzi ( tj. blisko połowę ludności ). Rejon Gór Świętokrzyskich do którego wchodzi Opatów był kolebką ruchu partyzanckiego. Od wyzwolenia w 1945 r.  Opatów spełnia rolę ośrodka administracyjno-gospodarczego o zdecydowanej przewadze produkcji rolnej , usług i drobnego przemysłu. Od 1999 roku po wprowadzeniu reformy administracyjnej miasto Opatów ponownie stał się siedzibą władz powiatowych. Dziś najbardziej kojarzony ze słynną krówką opatowską.

Jak dojechać?

Opatów położony jest na Wyżynie Sandomierskiej w dawnym woj. sandomierskim. Przez miasto przepływa rzeka Opatówka, rozdzielając je na dwie części i przecinając głęboką doliną. Opatów położony jest na skrzyżowaniu tras nr 9 (E371) Radom – Rzeszów i nr 74 Wieluń-Zosin (granica z Ukrainą). W Opatowie rozpoczyna się droga wojewódzka nr 757 Opatów-Stopnica.

Miejscowe atrakcje

W pierwszej kolejności odwiedziliśmy Krówkarenkę. To miejsce, w którym można zakupić świeżutkie krówki opatowskie, a także wypić aromatyczną kawę z sosem krówkowym. Niestety przyjeżdżając poza sezonem turystycznym, ciężko o rezerwację miejsca na krówkowe warsztaty – na które na pewno wrócimy. Warsztaty organizowane są  wyłącznie dla większych grup – ok. 15 osób.

Krówka Opatowska jest tradycyjnym, ręcznie wyrabianym cukierkiem z ponad 30-letnią tradycją. Kusi lekko ciągliwą konsystencją wnętrza i kruchą skorupką. Wpisana została na listę Dziedzictwa Kulinarnego województwa świętokrzyskiego. Produkowana niezmiennie przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską w Opatowie, prawdopodobnie jest najbardziej znanym cukierkiem mlecznym w Polsce.

Przyznamy szczerze, że Junior pierwszy raz miał styczność z takimi cukierkami. Zrobiliśmy wyjątek, ponieważ być w Opatowie i nie zjeść tradycyjnej krówki opatowskiej, to tak jakby tu w ogóle nie przyjechać.

Krówki z Krówkarenki były niesamowicie ciągnące, miękkie w środku, z lekko kruchą otoczką. Konsystencja – sztos, na sklepowych półkach takich cudów nie uświadczycie, więc będąc w okolicy i lubiąc ciągutki, koniecznie tu zajrzyjcie. Oczywiście dla fanów krówek kruchych, też tu coś się znajdzie.

Krówkarenka czynna jest od poniedziałku do piątku do godz. 17.00, zaś w soboty wyjątkowo krótko, bo do 12.00. Nie jest to typowa kawiarnia, bardziej przyzakładowy sklep, więc na jakiś wybór deserów nie macie co liczyć. Kawa z krówką miała ciekawy smak, przede wszystkim była aromatyczna, także rekomendujemy ją z czystym sumieniem. Wnętrze na pierwszy rzut oka pamięta czasy młodości naszych rodziców, z drugiej strony można stwierdzić, że to dość regionalna stylizacja wnętrza.

Po solidnych zakupach krówek i po wypiciu kawy, pojechaliśmy na darmowy parkng, zlokalizowany tuż przy Bramie Warszawskiej.

Niegdyś Opatów posiadał 4 bramy – Warszawską, Sandomierską, Lubelską oraz Krakowską, które wraz z murami obronnymi tworzyły zwarty system obronny kupieckiego miasta. Do dziś zachowała się wyłącznie Brama Warszawska, którą ufundował właściciel Opatowa, kanclerz wielki koronny na dworze króla Zygmunta Starego – Krzysztof Szydłowiecki. Zbudowana została z kamienia na planie kwadratu w latach 1520 – 30. Jest to budowla obecnie jednokondygnacyjna z drewnianym stropem – pierwotnie była wyższa. Wieńczy ją, stylizowana na renesansową, zrekonstruowana attyka, a w dwóch ścianach znajdują się dwa otwory kluczowe strzelnic. Nad arkadową bramą wjazdową widnieje dobrze zachowany herb rodziny Szydłowieckich – Odrowąż – trzymany przez smoka, a nad nim – obraz Matki Bożej zawieszony na bramie przez ks. Szymona Pióro w  1922 r., tj. w rocznicę bitwy warszawskiej zwanej w historii „cudem nad Wisłą”.

Największą atrakcją i jednocześnie najwspanialszym zabytkiem Opatowa jest Kolegiata pw. św. Marcina, która zachwyca bardzo bogatym wnętrzem. Kościół wzniesiony został w II poł. XII w. W 1471 r. przeniesiono tu parafię z kościoła Najświętszej Marii Panny. Obiekt przebudowywano wielokrotnie. Do I poł. XVI w. wnętrze zachowało styl romański. XVIII w. przyniósł znaczne zmiany w wyposażeniu świątyni.

Kolegiata św. Marcina to budowla romańska, jednak posiada także cechy  późnogotyckie, renesansowe i barokowe. Zbudowano ją na rzucie krzyża łacińskiego jako świątynię trójnawową, bazylikową z transeptem i dwuwieżową fasadą.

Jeśli chcecie zwiedzać wnętrze kolegiaty, musicie wykupić „cegiełkę” za 5 zł. Można ją kupić przed wejściem lub w punktach informacji turystycznej.

Uwagę przykuwa przykrywające nawę główną późnogotyckie sklepienie kolebkowe z lunetami (I poł. XVI w.) z nałożoną siatką żeber w układzie dekoracyjnym. Całe wnętrze kościoła pokryte jest barokową polichromią, wykonaną w kilku fazach w XVIII w.

W prezbiterium podziwiać można sceny na tle chmur, m.in.: Apoteozę św. Marcina, Św. Marcina jako dobrego pasterza, Chwałę w niebie. Na ścianach tarczowych przedstawiono sceny z życia i chwały św. Marcina oraz sceny, w których występuje on jako patron kolegiaty: wręczenie planów, budowa świątyni.

W nawie głównej, po obu bokach, widoczne są m.in. symboliczne postacie trzymające tarcze z herbami województwa sandomierskiego i właścicieli Opatowa (Odrowąż Szydłowieckich, Leliwa Tarnowskich, herb Ostrogskich, Śreniawa Lubomirskich) i dziesięciu apostołów.

W kolegiacie, na końcu lewej nawy poprzecznej, znajdują się również nagrobki Szydłowieckich: Ludwika Mikołaja (1. poł. XVI w.), Krzysztofa (płyta z leżącą postacią Krzysztofa w zbroi, z herbem Odrowąż, wykonana przed 1532 r.), jego córki Anny (renesansowy z 1536 r., z marmuru węgierskiego, z leżącą postacią zmarłej, tablicą inskrypcyjną), jego syna Zygmunta (płaskorzeźbiona płyta z leżącym dzieckiem z 1530 r.). Na wyższej kondygnacji cokołu (na miejscu pierwotnej płyty inskrypcyjnej) widnieje arcydzieło sztuki odlewniczej: długa, płaskorzeźbiona i grawerowana płyta, tzw. Lament opatowski, ufundowana ok. 1533 r. przez Jana Tarnowskiego, hetmana wielkiego koronnego, zięcia Krzysztofa. Na renesansowej płycie przedstawiono wielofiguralną scenę żalu spowodowanego śmiercią kanclerza. Wykonanie nagrobków przypisuje się budowniczym kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu.

Następnie odszukaliśmy budynek ratusza miejskiego. Najprawdopodobniej powstał w II poł. XVI lub początkiem XVII w. Sfinansowany został ze środków kanclerza Krzysztofa Szydłowieckiego, który zatrzymywał się tutaj podczas swoich wizyt  w Opatowie.

W XIX w. mieściły się tu koszary i cerkiew parafialna pw. św. Mikołaja Cudotwórcy. W okresie międzywojennym gmach mieścił starostwo i sejmik powiatowy.

Jest to budynek murowany, zbudowany na planie prostokąta, dwukondygnacjowy, podpiwniczony i z oszkarpowanymi narożami, kryty gontem. W przyziemiu od strony rynku widoczne są czteroprzęsłowe podcienia arkadowo – filarowe, o sklepieniu kolebkowo – krzyżowym.

Jedną z najciekawszych atrakcji Opatowa jest Podziemna Trasa Turystyczna, która mieści się w budynku Sądu Rejonowego.

Podziemna trasa ma długość 402 m, a dla turystów udostępniona jest trasa 335-metrowa, w której skład wchodzi łącznie 46 komór i korytarzy biegnących pod rynkiem na trzech poziomach; najniższy poziom sięga do głębokości 14,5 m. Na całej trasie panuje stała temperatura w granicach 6 – 12C, zaś wilgotność powietrza wynosi 70%.

Podczas podziemnego spaceru dowiedzieliśmy się dużo ciekawostek na temat rozwoju miasta na przestrzeni wieków.

Okres największego rozkwitu miasta przypadł na czasy  kanclerza Krzysztofa Szydłowieckiego – właściciela Opatowa.

Do wzrostu znaczenia Opatowa z całą pewnością przyczyniło się położenie na rozdrożu szlaków kupieckich ze Śląska i Krakowa do Wielkopolski,  na Pomorze i Ruś Halicką.

Ze względu na okalające miasto mury obronne, brakowało miejsca na rozbudowę budynków kupieckich. To z kolei spowodowało, że kupcy i mieszczanie musieli zacząć budować podziemia. W ten sposób powstawał II i III poziom piwnic, które nie miały regularnego charakteru i często budowane były bez obudowy, na co pozwalały własności gruntu lessowego.  Współczesne badania  wykazały, że piwnice  powstawały  często w dość chaotyczny sposób.

Pewne jest, że piwnice służyły nie tylko do przechowywania towarów, ale i do celów obronnych. Chroniła się w nich ludność miasta w razie niebezpieczeństw, np. podczas szczególnie częstych najazdów.

Z czasem, gdy zmniejszyła się rola Opatowa jako ośrodka handlowego, mieszkańcy Opatowa przestali wykorzystywać najniższe poziomy piwnic, w związku z czym stan najniższych kondygnacji stopniowo się pogarszał. W XIX w. w obrębie Starego Miasta stan niektórych budynków był katastrofalny i zagrażał zawaleniu się. Niektóre budynki zaczęły pękać. Podobnie jak w przypadku jarosławskich podziemi, tu także zdecydowano się na akcję zabezpieczająco-rewaloryzacyjną. Rozpoczęto ją w 1971 r. pod kierunkiem prof. Feliksa Zalewskiego z Akademii Górniczno-Hutniczej w Krakowie.

Roboty polegały na odgruzowywaniu komór i korytarzy, wzmacnianiu istniejącej obudowy lub wykonywaniu wtórnej. Utworzono również kilka odcinków nowych korytarzy do połączenia wszystkich odnowionych komór w całość. W trakcie tych prac powstał również niezbędny system wentylacji. Podziemia zwiedza się w niecałą godzinę, w ciągu której przewodnik w bardzo ciekawy sposób opowiada historię Opatowa, podziemi, życia w mieście w dawnych dziejach.

Będąc w Opatowie, warto zahaczyć także o Klasztor OO. Bernardynów – Kościół pw. WNMP.

Kompleks ten posiada długą historię. I kościół przy grodzie nazywanym Żmigród wzniesiono najprawdopodobniej  już w XI w., a istnienie parafii udokumentowane jest od  1326 r. Po przeniesieniu parafii do kolegiaty świątynię przejęli bernardyni w 1471 r. W tym czasie wzniesiono nowy kościół i klasztor z fundacji Jana Tarły. Budynki kompleksu były kilkakrotnie niszczone, m. in. w 1502 i 1702 r. Kościół przebudowano gruntownie w latach 1751 – 65, natomiast w 1765 r. konsekrowano. Odnawiano go jeszcze kilkukrotnie w XX w.

Obecny kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny jest jednonawową budowlą późnobarokową, murowaną z kamienia i częściowo cegły. W nawie znajdują się półeliptyczne wnęki ołtarzowe po bokach każdego przęsła. Późnobarokową, trójdzielną, dwukondygnacyjną fasadę zdobi ryzalit o zaokrąglonych narożach, ujęty na każdej kondygnacji w zdwojone pilastry i zwieńczony półokrągłym szczytem. Na częściach bocznych fasady umieszczono kamienne posągi św. Franciszka i św. Antoniego Padewskiego, a u szczytu ściany frontowej ustawiono w latach 90. XX w. figurę przedstawiającą wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny.

Ściany i sklepienia kościoła pokryte są, przemalowaną całkowicie w 1901 r., iluzjonistyczną polichromią późnobarokową o tematyce maryjnej, pierwotnie wykonaną w 1784 r.  Jednolite rokokowe wyposażenie wnętrza pochodzi z II poł. XVIII w. 

Klasztor pochodzi z przełomu XVI i XVII w., przebudowywano go m.in. w XVIII w. Po kasacie zakonu w 1865 r. budynek popadł w ruinę, został częściowo odnowiony na początku XX w. Z kamiennej, piętrowej budowli zachowało się skrzydło wschodnie, przykościelna część skrzydła zachodniego oraz łączący je krużganek wzdłuż nawy kościoła.

Opatów, to miasto, które zwiedzicie w kilka godzin. Jeśli mieszkacie w okolicy, to te atrakcje powinny Wam wystarczyć. Jeśli nie, to zachęcamy do połączenia wizyty w Opatowie z okolicznymi atrakcjami.

Zdecydowanie warto wybrać się do Ćmielowa, gdzie znajdziecie m.in. Żywe muzeum Porcelany.

Żywe Muzeum Porcelany w Ćmielowie okazało się prawdziwym strzałem w 10-tkę. To jedno z ciekawszych „żywych” muzeów w jakich byliśmy. Odbyliśmy wyjątkową podróż po etapach ręcznej produkcji porcelany – od projektu, poprzez wypalanie aż po malowanie. Siedzieliśmy w prawdziwym starym piecu do wypalania porcelany. Sprawdzaliśmy jakie składniki i w jakich proporcjach tworzą porcelanę. W trakcie krótkich warsztatów Junior miał niebywałą okazję dotknąć i lekko zdeformować odlewy, które były specjalnie przygotowane dla zwiedzających. Oczywiście za przyzwoleniem przewodnika każdy mógł sprawdzić jak krucha jest niewypalona masa porcelanowa.

Zobaczyliśmy także najdroższy i unikatowy rodzaj różowej porcelany, która produkowana jest wyłącznie w Ćmielowie – jest piękna!

Obejrzeliśmy przepiękne porcelanowe eksponaty, a także wystawy czasowe znamienitych artystów z Polski I nie tylko.

Wejście z przewodnikiem – 29 zł/ osoba dorosła. Za dodatkową opłatą istnieje możliwość uczestnictwa w warsztatach, podczas których stworzycie własną figurkę porcelanową. W Muzeum znajduje się także kawiarenka „Leżąca Kotka”, w której można rozkoszować się smakiem kawy pitej w ćmielowskiej porcelanie. Można też pokusić się o kawę z dodatkiem porcelany (kaolinu). Podobno korzystnie wpływa m.in. na cerę. Skusiliśmy się na nią – to ta czarna z porcelanowym proszkiem…

Po drodze podjechaliśmy do Ptkanowa (Podole), w którym znajduje się przepiękny kościół pw. Św. Idziego. Pierwszy kościół prawdopodobnie powstał tu w XI lub XII w. Możliwe jest, że został ufundowany przez zakon templariuszy. Obecny kościół parafialny pw. św. Idziego zbudowany został na wzgórzu na przełomie XIV/ XV w. w stylu gotyckim. Charakter warowny nadał mu mur, wniesiony w XVI w., opatrzony licznymi strzelnicami. Spaloną pod koniec XIX w. świątynię odbudował w latach 1906-1910 arch. Józef Pius Dziekoński, rekonstruując jednocześnie wszystkie elementy obronne. Murowan świątynia powstała z kamienia w stylu gotyckim.  Mimo rozbudowy na pocz. XX w., wciąż jest niewielka – do niemal kwadratowego korpusu dostawione zostało wielobocznie zamknięte prezbiterium, a przy nim zakrystia. Od południa dobudowana jest neogotycka kruchta. Ściany kościoła wykonane są z kamiennego ciosu. Nawę nakrywa płaski strop belkowy, prezbiterium – sklepienie kolebkowo krzyżowe, a zakrystię kolebkowe. Wyposażenie pochodzi z XVIII i XIX w. Świątynia ze wszystkich stron otoczona jest solidnym murem obronnym. W murze okalającym kościół znajdują się specjalnie wyprofilowane otwory przeznaczone dla obrońców posługujących się bronią palną. Niestety wnętrza kościoła były zamknięte podczas naszej wizyty.

Niecałe 20 km od Opatowa znajdziecie miejsce, w którym znajdują się ruiny Zamku Krzyżtopór. w jego murach zapisane są wciąż żywe historie dawnych mieszkańców, i w których drzemie duch przeszłości… Legendy, w których tkwi ziarno prawdy, nieodkryte tunele i duchy przechadzające się pomiędzy ścianami… O zamku poczytacie w naszym wcześniejszym wpisie – kliknij tutaj.

Z Opatowa blisko też do Sandomierza, o którym bardzo dużo poczytacie w naszym wpisie – kliknij tutaj.

Sandomierz położony jest w malowniczej okolicy, na nadwiślańskich terenach cudownie porośniętych zielenią. Gdzieś usłyszeliśmy, że miasto było nazywane niegdyś „Małym Rzymem”. Prawdopodobnie ze względu na to, iż oba miasta – Sandomierz oraz Rzym położone są na 7 wzgórzach, w obu można mówić o ciągnących się podziemiach – w Rzymie katakumbach, a w Sandomierzu piwnicach kupieckich i lochach. Powiadają, że historia obu miast jest ciekawa, piękna, ale także burzliwa. Cóż, w Rzymie jeszcze nie byliśmy, ale Sandomierz nam się spodobał.

Jadąc w przeciwnym kierunku niewykluczone, że traficie do Szydłowa, który zyskał miano „polskiego Carcassonne”, dzięki zachowanemu do czasów współczesnych XIV-wiecznemu układowi urbanistycznemu, który zawiera wiele elementów zarówno architektonicznych, jak i przestrzennych charakterystycznych dla średniowiecznego miasta. Do najważniejszych zabytków miasteczka zaliczają się: mury obronne wraz z Bramą Krakowską, zespół zamkowy (Sala Rycerska, Skarbczyk, Brama Zamkowa), kościół farny pod wezwaniem św. Władysława, kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych, a także synagoga. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, to kliknijcie tutaj.

Stąd już bardzo blisko do miejsca, w którym królują bizony. Kurozwęki, bo o nich mowa, to malowniczo położony zakątek, będący znakomitym miejscem zarówno do spokojnych spacerów, jak i do przeżycia wielu ciekawych przygód. Znajduje się tam piękny pałac, który w ostatnich latach przeszedł renowację. Obecny właściciel po odkupieniu rodzinnego majątku z  rąk państwa, sprowadził do Kurozwęk stado bizonów i postanowił stworzyć tu wiele wyjątkowych atrakcji dla turystów. Jeśli zainteresowało Was to miejsce, to kliknijcie tutaj po więcej informacji.

Okolica jest pełna innych podróżniczych inspiracji. Jedno jest pewne, Świętokrzyskie potrafi zaskoczyć. Mamy nadzieję, że wpis Wam się podobał I zaczerpniecie nieco inspiracji.

10 Comments

  1. Urok małych miasteczek. Jak sie poszuka, to wszędzie jest coś ciekawego. Jedyne co mnie denerwuje, to słaba baza gastronomiczna w takich miejscach

    Polubione przez 1 osoba

    1. No niestety masz rację. Chociaż nam udało się zahaczyć o naprawdę fajną restaurację w Opatowie „Miodowy Młyn”. Właśnie sobie uświadomiliśmy, że zapomnieliśmy o niej wspomnieć w tekście 😔

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s