Słoneczna Solina – w centrum wszechobecnych lasów…

W tym roku lato nas nie rozpieszczało, zwłaszcza w weekendy, gdy w końcu można było odpocząć od pracy. Wyjątkowo rzadko udawało nam się wstrzelić w słoneczną, gorącą pogodę, pasującą do wodnych klimatów. W końcu udało nam się pojechać w bardzo urokliwe miejsce… Jezioro Solińskie okazało się strzałem w 10-tkę i nie tylko wspaniałym wspomnieniem z mojego wczesnego dzieciństwa. Czytaj dalej

Reklamy

„Jego wyjątkowość” – Morskie Oko

Morskiego Oka przedstawiać nikomu nie trzeba. Jedno z nielicznych takich miejsc w Tatrach. Dostępne bez większego wysiłku, a przynajmniej dla większości piechurów -turystów, z naciskiem na to słowo, bo od jakiegoś czasu słyszymy iście dramatyczne historie z niemal w całości wyasfaltowanego szlaku… Nie zagłębiając się i nie oceniając, bo nie do nas ten osąd należy, pragniemy przypomnieć, że trasa liczy  niecałe 9 km, a suma przewyższeń, to zaledwie 526 m – jak na taki długi odcinek trasy. Można dojść prawie w całości wyasfaltowaną trasą lub czerwonym szlakiem.

Czytaj dalej

Poranne „czary-mary”, czyli o tym jak Beskid Sądecki budzi się do życia.

Znów powracamy z gór przepięknego Beskidu Sądeckiego. Tym razem wprost z Hali Łabowskiej. Mój towarzysz już dawno zaraził mnie swoją pasją i miłością do piękna gór. Nie jestem i pewnie nigdy nie zostanę ekspertem od górskich wojaży, ale w takich wycieczkach chyba nawet nie o to chodzi, a o to, by umieć doceniać i cieszyć się pięknem, którym obdarzyła nas natura. Kiedyś nie rozumiałam tego, że idąc w góry można się czuć, jakby wracało się do domu. Teraz wiem, że dom jest wszędzie tam, gdzie przynależy nasze serce i w przypadku tego ukochanego Beskidu tak właśnie jest.

Czytaj dalej

W drodze na Przehybę…

Mojego towarzysza ciągnęło i ciągnie w góry, i to się już nigdy nie zmieni. To jest miłość absolutna, która wnika głęboko, i nie pozwala się oderwać. To uczucie, które odwzajemnia się wspaniałymi widokami, o których się nie zapomina. Beskid Sądecki jest umiłowanym miejscem mego towarzysza, właściwie moim również, bo to jest chyba zaraźliwe, pozytywnie, rzecz jasna.  Czytaj dalej

Podróż beskidzkiego romantyka i rozleniwionej, która gór nie rozumiała….

Jestem osobą, która kocha góry. Tak, z czystym sumieniem i pełną świadomością mogę to o sobie powiedzieć. Każde wyjście w góry jest dla mnie ogromnym przeżyciem, doznaniem nie do opisania. Gdy idę w góry, nie myślę o problemach, nie zajmuję się codziennością. Jestem tylko ja i one – piękne, nieprzewidywalne, wzniosłe, nieskalane cywilizacją… Dla kontrastu moja narzeczona nie specjalnie chciała rozumieć mój zachwyt, moją radość wynikającą ze zmęczenia, z próby pokonywania własnych słabości. Kiedyś obiecała, że spróbuje przynajmniej mnie zrozumieć, a może nawet współdzielić ze mną moją pasję. Czytaj dalej