O zachwytach bez końca nad małym tatrzańskim stawem…

Tatry od zawsze wzbudzały mój podziw. Majestatyczne, ogromne, ze swoimi ośnieżonymi szczytami zdają się spoglądać na nas wszystkich. Do pewnego czasu góry oglądałam jedynie w filmach i na widokówkach, uważając, że po prostu brak mi odpowiednich pokładów siły i energii. Mój towarzysz uświadomił mi, że nie od razu trzeba zdobywać najwyższe szczyty, by cieszyć się górską magią, a miejsc w Tatach, w które dojdzie niemal każdy jest mnóstwo, nie tylko Morskie Oko. Rozpoczął się nasz 2 dzień tatrzańskich przygód…   Czytaj dalej

Reklamy

A gdyby tak znów zobaczyć Tatry…

Dzień zapowiadał się wyjątkowo cudownie. Czekałam na niego już od dawna. Wyjazd z Tarnowa po 8 rano. Szybka wizyta w Nestville na Słowacji i zamówienie pysznej czekolady na gorąco. Następnie dalszy przejazd przez Słowację, podziwianie Tatr, przejście na Wielki Kopieniec, a następnie wizyta na termach w Białce Tatrzańskiej. Do tego wszystkiego pogoda jakby zamówiona – cieplutko, przejrzyście, słonecznie.  Czytaj dalej

W stronę Zielonego Stawu Kieżmarskiego – raj na wyciągnięcie ręki

Ciężko mi wyobrazić sobie osobę, która chociaż raz w życiu nie pomyślała  o tym jak cudownie było by zobaczyć Tatry zimą, tak na żywo, nie na obrazkach. Nie zawsze jednak mamy w sobie tyle samozaparcia, siły, a jednocześnie odwagi, by zdobywać najwyższe szczyty. Na szczęście są takie miejsca, w które w łatwy i bezpieczny sposób można dotrzeć kochając i podziwiając piękno gór. Najbardziej znanym, choć od jakiegoś czasu kontrowersyjnym miejscem jest Morskie Oko zlokalizowane po polskiej stronie Tatr. Nasi słowaccy sąsiedzi również mają do zaoferowania piękne miejsce, jakim jest Zielony Staw Kieżmarski (Zelené pleso Kežmarské).

Czytaj dalej

W stronę Murowańca…

Do Murowańca wybraliśmy się przez Brzeziny. Tak, wiemy, że jest to najmniej widokowa trasa, jednak w naszej opinii, w obliczu oblodzenia panującego na szlaku żółtym i niebieskim, warto pomyśleć o wyborze czarnego szlaku. Poza tym zawsze można sprawdzić każdy ze szlaków prowadzących w stronę Hali Gąsienicowej. Czytaj dalej

Tatrzański krokusowy raj…

Ktoś może zapytać „po co to Wam, wstajecie tak wcześnie rano, niewyspani, czy to w ogóle ma jakiś sens”?
Jest tylko jedna odpowiedź – zdecydowanie tak, to ma sens. Wyjechaliśmy z Tarnowa o 2 w nocy, by doświadczyć magii, jaką jest obejrzenie budzących się ze snu krokusów.

Trzeba przyznać, że ludzi poszukujących krokusów przybywa z każdą godziną – prawdopodobnie jest to niezależne od miejsca. Wiedząc jak popularna jest Dolina Chochołowska, my wybraliśmy Polanę Kalatówki. Z samego rana było niemal pusto, tylko kilku poszukiwaczy „dobrych” fotografii odprawiało czary klęcząc, kładąc się i wyginając, próbując chyba obudzić te piękne kwiaty. Czytaj dalej

„Jego wyjątkowość” – Morskie Oko

Morskiego Oka przedstawiać nikomu nie trzeba. Jedno z nielicznych takich miejsc w Tatrach. Dostępne bez większego wysiłku, a przynajmniej dla większości piechurów -turystów, z naciskiem na to słowo, bo od jakiegoś czasu słyszymy iście dramatyczne historie z niemal w całości wyasfaltowanego szlaku… Nie zagłębiając się i nie oceniając, bo nie do nas ten osąd należy, pragniemy przypomnieć, że trasa liczy  niecałe 9 km, a suma przewyższeń, to zaledwie 526 m – jak na taki długi odcinek trasy. Można dojść prawie w całości wyasfaltowaną trasą lub czerwonym szlakiem.

Czytaj dalej