Poranne „czary-mary”, czyli o tym jak Beskid Sądecki budzi się do życia.

Znów powracamy z gór przepięknego Beskidu Sądeckiego. Tym razem wprost z Hali Łabowskiej. Mój towarzysz już dawno zaraził mnie swoją pasją i miłością do piękna gór. Nie jestem i pewnie nigdy nie zostanę ekspertem od górskich wojaży, ale w takich wycieczkach chyba nawet nie o to chodzi, a o to, by umieć doceniać i cieszyć się pięknem, którym obdarzyła nas natura. Kiedyś nie rozumiałam tego, że idąc w góry można się czuć, jakby wracało się do domu. Teraz wiem, że dom jest wszędzie tam, gdzie przynależy nasze serce i w przypadku tego ukochanego Beskidu tak właśnie jest.

Czytaj dalej

O górskich wspomnieniach w słońcu skąpanych…

Zazwyczaj góry zdarzało mi się oglądać na zdjęciach. Przeglądając fotografie górskie często  marzyłam o tym, by się znaleźć w jakimś cudownym, magicznym miejscu, gdzie świeże, czyste powietrze otacza nieprzerwanie piękne widoki, pełne zadrzewień i górskich szczytów. Razem z mym towarzyszem postanowiliśmy, że wspólnie zobaczymy pięknie wschodzące słońce wprost ze szczytu Sokolicy. Zaplanowaliśmy, że wyjedziemy z Tarnowa o 2.00 w nocy.  Czytaj dalej